Po co są badania psychotechniczne

/ /

Po co są badania psychotechniczne

Data publikacji: 20 lutego 2014, 09:17
Autor: Jerzy Bitner

Z zainteresowaniem, ale jednocześnie pewnym zdziwieniem przeczytałem uwagi p. Jana Zasela, odnoszące się do mojej propozycji objęcia tzw. badaniami psychofizycznymi wszystkich kierowców, a nie tylko zawodowych.

Janek Zasel, którego zresztą bardzo cenię, szanuję, lubię, znam osobiście i z którym utrzymuję sympatyczny kontakt, sugeruje, by mój pomysł „odłożyć”, albowiem badania psychologiczne kierowców nie pozwalają na określenie osobowości kandydata na kierowcę, a zatem i prawdopodobieństwa spowodowania przez niego wypadku.

Jest tu jednak pewne zaprzeczenie. Skoro badania te, zdaniem J. Zasela tak niewiele dają, to po co poddawani są im kierowcy zawodowi?

stanowisko badania psychotechnicznego, fot.: L-instruktorWiem z własnego doświadczenia, bo dane mi było kierować bardzo różnymi pojazdami, w tym wielkimi ciężarówkami, autobusami, karetkami pogotowia jako pojazdami uprzywilejowanymi, że w gruncie rzeczy istota zagrożenia nie sprowadza się do tego, jakim pojazdem jedziemy, tylko do tego, co potrafimy, jakie mamy umiejętności i predyspozycje.

Niejednokrotnie o wiele większe szkody powoduje tzw. amator kierujący małym samochodem osobowym, który wjeżdża na chodnik, na przystanek autobusowy i zabija kilka osób, niż zawodowiec. Wystarczy zresztą popatrzeć na statystyki wypadkowe i porównać je z liczbą pojazdów w określonych grupach.

Dokonując takiej analizy łatwo zauważymy, że np. kierowcy TIR-ów powodują dwukrotnie mniej wypadków, niż kierowcy samochodów osobowych, prawie trzykrotnie mniej, niż motocykliści i rowerzyści!

Warto też spojrzeć na proporcje wśród kierujących – w naszym kraju mamy nieco ponad 2 miliony kierowców zawodowych i prawie 21 milionów kierowców - amatorów. Prawdopodobieństwo, że staniemy się ofiarą kierowcy niezawodowego jest zatem 10-krotnie wyższe!

Ja wcale nie twierdzę, że tzw. badania psychotechniczne, zwłaszcza w obecnym wydaniu, są doskonałe. Postulowałem wielokrotnie, by odbywały się one również z wykorzystaniem symulatorów jazdy, prezentujących badanym różne zagrożenia i nietypowe sytuacje, co pozwoliłoby ocenić sposób reagowania w ekstremalnych i stresowych sytuacjach.

Niemniej jednak „psychotechnika” pozwala określić czas reakcji, koordynację psychoruchową, zdolność oceny odległości, widzenie w ciemnościach, wrażliwość na oślepianie itd.

Właściwie badanie te nie powinny by nazywane psychologicznymi, lecz „predyspozycyjnymi”.

Proszę zwrócić uwagę, że w przypadku tzw. amatorów nikt nie określa, czy ich czas reakcji mieści się w normie, jak widzą w ciemności, czy potrafią właściwie oceniać odległość. A to jest przecież podstawa, elementarz!

Takich predyspozycji nie ocenia też rutynowe badanie lekarskie, obowiązujące wszystkich kandydatów na kierowców, które notabene jest często zwykłą formalnością. Oznacza to, że do kierowania samochodem może zostać dopuszczony człowiek , który ma bardzo kiepski czas reakcji, zaburzenia koordynacji, jest podatny na oślepianie! Na pewno nie wykryje tego egzaminator podczas egzaminu.

To wychodzi dopiero w praktyce. Kiedy widzę, jak osoba prowadząca małe autko mocuje się z kierownicą, 15 razy przymierza się, by wjechać tam, gdzie ja bym wjechał dużą ciężarówką, to rodzi się naturalne pytanie: czy ta osoba ma predyspozycje do kierowania pojazdem?

Jeżeli na widok karetki na sygnałach samochód jadący przed nią gwałtownie hamuje, zamiast zjechać, usunąć się z drogi, to też rodzi się pytanie, czy osoba kierująca tym samochodem ma odpowiednie predyspozycje?

Jeśli ktoś wjeżdża na przejazd kolejowy i „nie zauważa” pociągu, jeśli ktoś inny widząc, że przed przejściem zatrzymały się samochody kontynuuje beztrosko jazdę i dziwi się, że zabił pieszego, to też trzeba zadać sobie pytanie, czy tacy kierowcy kiedykolwiek powinni otrzymać prawo jazdy!

I nie przekona mnie tu, Panie Janku, żaden zachodni psycholog, nawet wyrywający komuś mikrofon podczas konferencji. Nawiasem mówiąc, ktoś o takim temperamencie też chyba nie powinien zasiadać za kierownicą, a tym bardziej oceniać predyspozycje kierowców.

Wielu wypadków można by uniknąć, gdyby w sposób właściwy badano i oceniano predyspozycje do kierowania pojazdem przed wydaniem prawa jazdy. Nie jest więc dobrym rozwiązaniem odkładanie tego pomysłu.

Należy natomiast zastanowić się, jakimi narzędziami te predyspozycje badać. Obecne na pewno nie są doskonałe, ale przecież w XXI wieku można stworzyć doskonałe symulatory, odwzorowujące realne sytuacje w ruchu drogowym.

To już pozwalałoby na ocenę nie tylko predyspozycji fizjologicznych, ale także w jakimś sensie osobowości, temperamentu kandydata na kierowcę.

Niechaj więc psychologowie i inni fachowcy mniej zajmują się konferencjami, na których zazwyczaj tylko dużo się gada (a i tak nic z tego nie wynika), ale biorą się do pracy, do stworzenia nowoczesnych narzędzi badawczych.

Na zakończenie jednak powiem Państwu i p. Jankowi Zaselowi, że i tak nic z tego nie wyjdzie. Nie ma więc o co się niepokoić.

Gdyby bowiem zaczęto wprowadzać takie powszechne badania, znaczna część rodzimych domorosłych „mistrzów kierownicy” musiałaby pożegnać się z prawej jazdy. Duża grupa nie byłaby też w ogóle dopuszczona do egzaminów.

I co by się wówczas stało? Lobby motoryzacyjne, sprzedawcy samochodów mieliby mniejszy zarobek. WORD-y i OSK też miałyby mniejszy zarobek. Blacharze również mniej by zarobili…  Media, podlizując się swoim czytelnikom, huczałyby w obronie biednych kierowców, na których zrobiono nagonkę. Ludziom nie można przecież utrudniać życia! Każdy ma prawo jeździć samochodem. A że część tych ludzi pozabija siebie albo innych? To już inna sprawa. Komu tak naprawdę na tym zależy? Nie ma nic gorszego jak zakłamanie.

Komentarze

  1. KTOŚ

    KTOŚ   17 lipca 2018, 06:53

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Cyryl, nie ma badań w kierunku daltonizmu, bo należą one teraz zgodnie z przepisami - podobnie jak wszystko, co wiąże się z badaniem zmysłu wzroku - do okulisty i chodzi tylko o podstawowe rozróżnianie trzech barw, a nie subtelności. Co do reszty zgadzam się, zarówno badania lekarskie, jak i psychologiczne kierowców coraz mniej przypominają badanie, a zbieranie po kilka zaświadczeń dla różnych uprawnień, to bzdura.

  2. Cyryl

    Cyryl   16 lipca 2018, 22:02

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    2. osobne zaświadczenia do oddzielnych uprawnień, na kierowcę, instruktora nauki jazdy, doskonalenia jazdy, operatora żurawia, podestu ruchomego itp. a przecież zakres tych badań jest identyczny. 3. gdy przedstawiałem badania w UW jako instruktor doskonalenia, to nikt nie patrzył na rubrykę: dopuszczony/niedopuszczony, ale z jakiego paragrafu i trzy razy musiałem wracać do lekarza, aby to poprawił. więc moim zdaniem badania takie są niezbędne, ale nie w takiej formie i w takim sposobie przeprowadzania jak dzisiaj.

  3. Cyryl

    Cyryl   16 lipca 2018, 22:01

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    dla mnie w badaniach psychotechnicznych wątpliwości wzbudzają trzy rzeczy: 1. sposób ich przeprowadzania, przechodzę takie badania jeszcze od czasów komuny i mimo ułomności tego systemu na badania był cały dzień, były pytanie testy i blisko 10 maszyn, dzisiaj są pytania, testy wybierania brakującego elementu z wykreślonym ostatnim trudniejszym działem, nie ma badania daltonizmu i jedna maszyna. gdy firma zadzwoniła do takiego ośrodka, czy zrobią w jeden dzień - zrobią, a w trzy godziny, - tak, a w godzinę - też.

  4. Adriann

    Adriann   15 lipca 2018, 19:19

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Badania psychotechniczne nie są takie ciężkie, szczególnie jak się trafi na dobrego psychologa. Ja miałem mały problem z czasem reakcji ale pozwolono mi powtórzyć badanie. Nie wiem czy tak jest w innych przychodniach więc dla ludzi z Krakowa - polecam pracownie przy ul. Bałtyckiej
    ______________
    post moderowany

  5. Obserwator

    Obserwator   24 lutego 2014, 17:30

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Jestem egzaminatorem. Kiedy tak czytam wypowiedzi Szanownych Panów Instruktorów, to odnoszę wrażenie, że każdy z Was zjadł wszystkie rozumy i nie daj Boże mieć odmienny pogląd niż Wy. Jeden z Panów już zwala winę na specjalistów, przy okazji usiłuje ich zdyskredytować i sugeruje, że nic nie robią, a dobrze z tego żyją. A skąd Pan wie, że ci Specjaliści tak dobrze z tego żyją? Zwierzają się Panu? Zagląda im Pan w wyciągi z rachunków bankowych? Zapewne nie, ale to nie przeszkadza, by wysuwać podobne insynuacje. Ja też mógłbym powiedzieć, że niektórzy instruktorzy świetnie sobie żyją, mimo, że szkolą już nie tak świetnie. Widać to wyraźnie obserwując zachowania Waszych kursantów na egzaminach. Osoba po ukończeniu kursu, po uzyskaniu zaświadczenie z osk nie odróżnia na egzaminie świateł mijania od drogowych, zamiast pedału hamulca wciska do oporu pedał przyspieszenia. No ale Waszym zdaniem oczywiście nadaje się, ma predyspozycje. Niech sobie jeździ, najwyżej kogoś zabije. A Wam Szanowni Instruktorzy też można zadać pytanie: skoro tak świetnie szkolicie, jesteście takimi super - profesjonalistami, to dlaczego jest tylu niedokształconych kierowców, tylu nieudaczników na drogach, tyle nieprzewidywalnych osób, które wykonują zaskakujące niebezpieczne manewry? Dlaczego osoba kierująca małą Skodą Fabią nie umie przejechać pasem ruchu, potrąca pachołki?? A inna zjeżdża bokiem z krawędzi wzniesienia na placu manewrowym. Czy ma na pewno predyspozycje? Waszym zdaniem oczywiście tak, nie wolno rzucać kłód pod nogi, prawda? Wy zaraz powiecie, że to wszystko przez nerwy na egzaminie i przez nas, egzaminatorów, bo stresujemy biednych zdających. Ale w ruchu drogowym też są stresujące sytuacje. Jeśli ktoś jest taki nerwowy, to może nie powinien zasiadać za kierownicą? Nie mówiąc już o tym, jak Wasi wychowankowie parkują potem na ulicach. Kręcą kierownicą w niewłaściwą stronę, gazują niepotrzebnie silnikiem. Przecież to Wy daliście takiej osobie zaświadczenie o ukończeniu kursu, dopuściliście ją do egzaminu! Jeden z Panów kpi sobie, żeby może by trzeba badać rowerzystów i pieszych? Pieszy nie wyrządzi nikomu takiej szkody, proszę Pana, jaką może spowodować nieobliczalny osobnik za kierownicą samochodu. Ale jak powiedział jeden z Panów, tylko 1 na 100 się nie nadaje. Rezultaty takiego myślenia widzimy. Ciekawe, ilu instruktorów się nie nadaje? Pozdrawiam.

  6. misiek666

    misiek666   21 lutego 2014, 21:28

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Bolesław, czemu naskakujesz na ludzi? Czemu robisz osobiste wycieczki? Może Ciebie trzeba badać?

  7. realista

    realista   21 lutego 2014, 13:52

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Czy te tak zwane badania psychotechniczne są obowiązkowe dla kierowców ,,amatorów,, w innych krajach,czy polscy specjaliści chcą z tymi badaniami wyjść przed szereg.Do poprawy bezpieczeństwa na pewno to nie wystarczy i nie wiem czy jest to najważniejszy składnik tej całej układanki.PS.Panie Bolesławie to jest forum gdzie każdy może przedstawić swój pogląd i trochę tolerancji do opinii innych i mniej zacietrzewienia i więcej kultury.Pozdrawiam.

  8. Kierowca

    Kierowca   21 lutego 2014, 12:53

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Nigdzie nie jest powiedziane, że prawo do kierowania pojazdami jest przyrodzonym prawem człowieka. Czasy się zmieniają, dostęp do pojazdów jest coraz łatwiejszy a przez to zanika naturalna selekcja - coś co jeszcze niedawno było dostępne dla tych bardziej zaradnych i można się domyślać, że częściej używających mózgu,teraz jest na wyciągnięcie ręki niemal dla każdego kto ukończy określony wiek i wytęży się na kilka chwil w swoim życiu żeby zdać egzamin. Do tego dochodzą nawykowe używanie wszelakich gadżetów multimedialnych zabierających uwagę, ogólne spłycenie uważności, wyścigowy tryb życia, substancje wspomagające o różnorodnym działaniu ubocznym, nałogi. Ktoś kto ma zabijać lub zostać zabitym na drodze powinien dostosować swój tryb życia do swoich predyspozycji. Tym bardziej, że pociągi mamy coraz szybsze :)

  9. bolesław wojtyński

    bolesław wojtyński   21 lutego 2014, 03:41

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Do JACEKKAZ1 Pan za to nawet nie chce się przedstawić. Ja też jestem pod wrażeniem pańskiej złośliwości. Pan Bitner ma absolutnie rację, ja natomiast uważam, że to pana powinno się przebadać. Ruch drogowy jest do BEZPIECZNEGO PRZEMIESZCZANIA SIĘ LUDZI I TOWARÓW. Pana poglądy czynią natomiast szkodę! Mam nadzieję, że nie jest pan chociaż instruktorem, bo to już byłoby naprawdę niebezpieczne.

Dodaj komentarz

Twój komentarz został wysłany do Moderatora. Zostanie opublikowany po akceptacji przez Administratorów portalu. Jeżeli chcesz uczestniczyć w dyskusji i publikować swoje opinie bez opóźnień zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w portalu.
Wystąpił błąd podczas dodawania komentarza.
Komentujesz artykuł jako Gość. Twój adres IP będzie zapisany do wiadomości administratora serwisu L-instruktor. Kontynuując zgadzasz się na ten warunek. Zaloguj się, aby Twój komentarz był od razu widoczny.

Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.