Co z tym zrobić?

Data publikacji: 1 kwietnia 2019, 09:07
Autor: Ryszard Śmigielski
Co z tym zrobić?
6
Ryszard Śmigielski, instruktor nauki jazdy od lat 14, kierowca kat. B od lat 40.

Jestem instruktorem nauki jazdy w jednym z OSK w okolicach Poznania i miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu poświęconym idei powołania samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów. Z uwagą wysłuchałem wszystkich wystąpień, a także przeczytałem wręczoną mi broszurkę pt. "Wysoka jakość. Najlepsi grają w jednej lidze". Zarówno te wystąpienia, jak i wypowiedzi zawarte w broszurce, zawierają wiele trafnych spostrzeżeń i słusznych postulatów.

Jest jednak coś, o czym na ogół nie mówi się publicznie, choć w prywatnych rozmowach wielu moich rozmówców ten problem zauważa.

Chciałbym postawić bardzo prowokacyjne, ale moim zdaniem ważne i niezbędne pytanie: "Czy w Polsce w ogóle da się poruszać po drogach zgodnie z obowiązującymi przepisami?"

Niektórzy być może oburzą się na takie postawienie sprawy. Ale nim wyrażą swoje oburzenie, radziłbym im wybranie się samochodem w dłuższą trasę. Z mocnym postanowieniem stosowania się do wszystkich przepisów, a szczególnie obowiązujących ograniczeń prędkości. Gwarantuję im, że zostaną przez innych użytkowników dróg otrąbieni, zwyzywani, zobaczą gesty w rodzaju kółek na czole, itp.

Od czasu do czasu mam okazję taką trasę odbyć. Prywatnym samochodem, nie L-ką. Jadę zwykle drogami krajowymi, czasem wojewódzkimi. Po tych drogach porusza się dużo TIR-ów. Zauważyłem jedną rzecz. Kierowcy tychże pojazdów nie mają w zwyczaju respektować jakichkolwiek ograniczeń prędkości, w tym także wynikających ze znaku D-42 "obszar zabudowany". Poruszają się zwykle z prawie stałą prędkością, mniej więcej 90-100 km/h. Nie są to sytuacje jednostkowe lecz prawie obowiązujący standard. Kolumny 40-tonowych pojazdów pędzące pomiędzy zabudowaniami z prędkością prawie 100 km/h!

Nie chcę oczywiście całej, ani nawet głównej winy przypisywać tej grupie kierowców. Być może do tego rodzaju zachowań skłaniają ich naciski ze strony ich szefów. Jest to jednak sytuacja głęboko patologiczna i nie do pomyślenia w innych, choćby sąsiednich państwach!

Dodam jeszcze, że nigdy nigdzie poza granicami Rzeczpospolitej Polskiej nie zdarzyło mi się być otrąbionym lub w inny sposób skarconym za jazdę zgodną z przepisami.

Niektórzy moi kursanci wręcz nie kryją się z przekonaniem, że w czasie kursu i egzaminu muszą starać się jechać przepisowo, ale potem to już można będzie o tym zapomnieć. Czyżby realia naszych dróg przyznawały rację takiemu stawianiu sprawy? W Polsce od jakiegoś czasu istnieje nie tylko społeczne przyzwolenie, ale nieraz wręcz kult szybkiej (tzn. grubo ponad dozwoloną prędkość) jazdy.

Zmierzenie się z tym, o czym napisałem powyżej, nie jest oczywiście głównym zadaniem powstającego samorządu instruktorów i egzaminatorów. Jest to bardziej zadaniem policji i innych organów państwa, jak np. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Uważam jednak, że nie można udawać, że tego problemu nie ma. Ponieważ - pomijając już ogromne zagrożenie na drogach - prowadzi on i w dużej mierze już doprowadził do upadku autorytetu prawa, co w jakimś stopniu uderza też rykoszetem w branżę instruktorów i egzaminatorów.

Co należałoby z tym zrobić? Generalnie uważam, że byłoby wskazane zainicjowanie poważnej społecznej debaty poświęconej temu problemowi. Skoro nikt inny nie chce się na poważnie za tę sprawę zabrać, to może jakiś głos ze środowiska instruktorów i egzaminatorów mógłby przyczynić się do tego przyczynić.

Niewątpliwie powołanie samorządu sprawiłoby, że taki głos miałby szansę w ogóle stać się słyszalnym. Dla rządzących i dla społeczeństwa.

Dlatego - przy pewnych zastrzeżeniach i wątpliwościach - gorąco kibicuję tej inicjatywie.

Ryszard Śmigielski

(autorką fotografii jest Jolanta Michasiewicz)

Komentarze

  1. Leszek Drugi

    Leszek Drugi   3 kwietnia 2019, 18:10

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Zawracanie kijem rzeki to zadanie wybitnie trudne. Jeżeli w narodzie dominują motywacje etyczne i ideologiczne nad prawnymi, to skazane jest na niepowodzenie aplikowanie coraz to większych sankcji w nadziei że proporcje odwrócą się (a w efekcie wypadkowość zmaleje). Polski prawodawca najwyraźniej nie rozumie tej oczywistości, stąd mamy przeregulowany i nieefektywny porządek prawny (kary, sankcje, podatki, etc.). Dzięki swojej ignorancji prawodawca dostaje jeszcze większej biegunki legislacyjnej.

  2. Cyryl

    Cyryl   3 kwietnia 2019, 15:26

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    SB-warszawa...Naszym kierowcom jest mało...najwyższa prędkość w Europie za wyj. pewnych odcinków w Niemczech... nie mówmy "naszym", bo to trochę dyskredytuje polskich kierowców, a wystarczy pojechać do Francji (130), Hiszpanii (120), czy Włoszech (130) i próbować znaleźć osobówki nieprzekraczające dopuszczalnych prędkości na autostradach. nie wspomnę o Rosji. w Bułgarii jest również 140km/h.

  3. SB-warszawa

    SB-warszawa   2 kwietnia 2019, 21:04

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    W artykule jest wiele prawdy, wystarczy wjechać na autostradę A2 pomiędzy Warszawą a Łodzią gdzie jak wiemy obowiązuje max prędkość 140km/h (najwyższa prędkość w Europie za wyj. pewnych odcinków w Niemczech) Naszym kierowcom jest mało. Jadąc z dopuszczalną prędkością, będąc w trakcie wyprzedzania samochodów ciężarowych jadących na prawym pasie, co chwilę miałem na zderzaku pojazd jadący znacznie szybciej, dając mi do zrozumienia ażebym opuścił ten ciąg wyprzedzających samochodów, bo on chce o jeden pojazd przeskoczyć. Autostrada ta należy do bardzo niebezpiecznych, zatłoczonych i codziennie są tu wypadki. Z pewnością postawienie radarów z odcinkowym pomiarem prędkości pomiędzy węzłami, uspokoiło by ruch, dziwię się że dotychczas nikt na to nie wpadł.

  4. Cyryl

    Cyryl   2 kwietnia 2019, 13:43

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    tutaj trzeba dodać jeszcze jedną rzecz: do Polski weszli wielcy operatorzy logistyczni w rodzaju: DHL, UPS, TNT, Schenker itp. wprowadzili oni zachodnie standardy pracy, oprócz tego, że przesyłki przywożą nam kurierzy w mundurkach i z dziwnymi urządzeniami elektronicznymi, to jeszcze czas dostarczenia przesyłki w Polsce jest taki sam jak w Niemczech i innych rozwiniętych krajach UE. i tutaj jest problem bo w UE drogami transportuje się 45% wszystkich przewożonych towarów, a w Polsce ponad 80%. jeżeli do tego dodamy znikomą sieć autostrad (dróg ekspresowych), to nasze tiry jeżdżą po drogach krajowych tak jak po autostradzie, czyli na ograniczniku, a powinno być do 70km/h. to jest brak infrastruktury dostosowanej do współczesnego rozwoju polskiej gospodarki.

  5. Cyryl

    Cyryl   2 kwietnia 2019, 07:48

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    możemy z takim pytaniem pójść dalej: :czy w Polsce w ogóle da się żyć bez kłamania, oszukiwania itp.?" każdy z nas korzystał z wielu fachowców, czy to mechanika samochodowy, czy hydraulika, czy malarza. jednym udaje się wykonywać zawód zgodnie z sumieniem i uczciwie - innym nie. tutaj autor artykułu pokazał przykład samochodów ciężarowych, ale twierdzenie, że wszyscy kierowcy tirów jeżdżą niezgodnie z przepisami będzie nadużyciem, to samo możemy powiedzieć o motocyklistach, o kierowcach samochodów osobowych, o kurierach jeżdżących pojazdami dostawczymi, czy rowerzystach. są dwa sposoby poprawy sytuacji na drogach: pierwszy całkowicie nieskuteczny - widzimy błędy innych, piętnujemy je lub co gorsza próbujemy edukować na drodze. ale jest jeszcze drugi sposób skuteczny w 100%, wystarczy dostrzec swoje błędy i próbować je wyeliminować.

  6. Paweł Żuraw

    Paweł Żuraw   2 kwietnia 2019, 00:00

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Zgadzam się z autorem. W Polsce jest ogromne przyzwolenie na brutalne łamanie przepisów ruchu drogowego. Można nawet zadać prowokacyjne pytanie: Gdzie są tutaj obrońcy tzw. praworządności? Może właśnie w tej materii, gdzie realnie giną i kaleczą się ludzie, warto skutecznie zadziałać? Osobiście doświadczam bezmyślnych i aroganckich zachowań na drodze bardzo boleśnie, pokonując kilkakrotnie w miesiącu autem bez L-ki na dachu trasę pomiędzy Świdnicą, Głogowem i Wrocławiem. Prędkość utrzymuję w granicach 90-100 km/h. Niestety, jadąc w ten sposób czuję się, jakbym był spychany na pobocze przez innych kierowców, również aut ciężarowych. Powiem wprost, czuję się wykluczony na drodze. Ostatnio, przejeżdżając przez jedną z wiosek na drodze nr 35, gdzie obowiązuje prędkość 50 km/h (a więc obszar zabudowany !!!) zwolniłem cały peleton jadący za mną, aby umożliwić włączenie się do ruchu autobusu, wyjeżdżającego z zatoki przystankowej, którego kierowca wcześniej zasygnalizował zamiar wykonania manewru kierunkowskazem. Zacząłem wyhamowywać dużo wcześniej, tak aby nie stwarzać żadnego zaskoczenia dla kierowców jadących za mną. Nie dowierzałem, jaka była agresja pani, która jechała za mną. Grożenie palcem, pukanie w czoło, inwektywy (to jedynie odczytałem z ruchu ust). Nienawiść, agresja, złość i ... BRAK CIERPLIWOŚCI. A wszystko w imię ukształtowanej, jakże głupiej ideologii, w myśl której trzeba gnać, pędzić, TRZEBA ZAPIER ... (przepraszam za wyrażenie, ale takie naklejki widnieją na niektórych autach). Straszne to jest, ale niestety prawdziwe. Nie potrafimy już chyba delektować się jazdą. Nie potrafimy się nią cieszyć. Oto obraz polskiej jazdy. Dlatego osobiście czuję się tak, jakbym to ja stwarzał zagrożenie jeżdżąc przepisowo. To jest potworne doświadczenie. Na polskich drogach praktycznie nie widać Policji, a polscy kierowcy wsiadając za stery swoich bolidów, zachowują się tak, jakby dostawali małpiego rozumu. Będziemy się zwyczajnie zabijać i kaleczyć na drogach, bo uwielbiamy bezrefleksyjny i głupi pośpiech. Komu i czemu to służy? I dlaczego państwo polskie nic z tym nie robi ??? !!! Czy trzeba śmierci mojej, Twojej lub kogoś z Twojej rodziny, żeby w końcu coś w tej dziedzinie zaczęło się zmieniać?

Dodaj komentarz

Twój komentarz został wysłany do Moderatora. Zostanie opublikowany po akceptacji przez Administratorów portalu. Jeżeli chcesz uczestniczyć w dyskusji i publikować swoje opinie bez opóźnień zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w portalu.
Wystąpił błąd podczas dodawania komentarza.
Komentujesz artykuł jako Gość. Twój adres IP będzie zapisany do wiadomości administratora serwisu L-instruktor. Kontynuując zgadzasz się na ten warunek. Zaloguj się, aby Twój komentarz był od razu widoczny.

Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.