Czas to zmienić

Data publikacji: 3 grudnia 2018, 11:01
Czas to zmienić
3
Marek Dworzecki, instruktor nauki i techniki jazdy /fot. ze zbiorów autora

Na nasze pytanie o oczekiwania co do przyszłego samorządu instruktorów odpowiada instruktor nauki jazdy i techniki jazdy Marek Dworzecki. Nasz autor dokonuje analizy istniejącego stanu, aby tym wyraźniej zadeklarować swój akces do grona Ludzi Nieobojętnych, którzy chcą uczestniczyć w czymś na co liczyli, w czym dostrzegają szansę na zmiany.
Czekam na dalsze Państwa wypowiedzi, na pytania, czekamy na deklaracje:
Jolanta Michasiewicz (piszcie – e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl)

Poparcia można udzielić również elektronicznie, na stronie www.szie.pl (klik!)

Moja odpowiedź na postawione pytanie: „Czego Pan oczekuje od przyszłego samorządu instruktorów i egzaminatorów?” będzie jeszcze lepiej zrozumiana, gdy podkreślę, dlaczego wizja powołania do istnienia Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów ma solidne podstawy. Uważam, że jest to istotą sprawy, bowiem wnikliwość pozwala odpowiedzieć na pytanie: dlaczego. Z tej przyczyny dzieci najczęściej stawiają pytanie: „… a dlaczego?”. Dzięki temu, te małe, wrażliwe i bystre organizmy, błyskawicznie poznają otaczający ich ogromny świat i potrafią w nim świetnie funkcjonować. Podobnie, jedno z kluczowych pytań stawianych przez rekrutera podczas rozmowy kwalifikacyjnej brzmi: „dlaczego?”.

W tym miejscu trzeba odważnie stwierdzić, że Państwo Polskie w kwestii bezpieczeństwa na drogach zawiodło - jeżeli nie na całej linii, to z pewnością na wielu obszarach. Jednym z takich kluczowych, lecz zaniedbanych obszarów jest jakże potrzebna, poważna i odpowiedzialna instytucja nauczyciela w postaci instruktora nauki jazdy i instruktora doskonalenia techniki jazdy. Aby lepiej uzmysłowić, do czego doprowadziły zaniedbania Państwa, użyję przykładów, porównań i metafor. Myślę, że pomogą one zilustrować stan faktyczny polskiej szkoły nauki jazdy (nazywając ją poniżej „szkołą”) i sytuację polskiego instruktora, zepchniętego na margines, który jest traktowany przez władze niemal jak parias. Rzecz jasna, pisząc o polskiej szkole nauki jazdy nie mam na myśli jakiegoś konkretnego ośrodka szkolenia kierowców, lecz cały aparat (obowiązujący system) i nieuczciwe ośrodki szkolenia kierowców, stanowiące nie tylko zagrożenie dla zdrowej i uczciwej konkurencji, ale też zagrożenie dla polskiej gospodarki i całego stanu bezpieczeństwa na polskich drogach. Określenie to, kryje również szeroko pojętą edukację w zakresie szkolenia kandydatów na kierowców, w tym decyzje i działania władz, a także regulacje prawne.
Dla przykładu: wyobraźmy sobie hipotetyczną prywatną szkołę średnią lub uczelnię. Co w niej widzimy?

Większość uczniów stawia warunki nauczycielom, a nie na odwrót; uczniowie są coraz trudniejsi, duża grupa niezdolna do opanowania materiału w trakcie założonego programu; krótkowzroczni uczniowie i ich rodzice nie rozumieją tego i tak naprawdę nie interesuje ich nabycie gruntownej wiedzy i bezpieczeństwo, a co za tym idzie ich szczęśliwe życie rodzinne; są zainteresowani jedynie uzyskaniem świadectwa – dyplomu ukończenia szkoły; przejawiają roszczeniową postawę wobec szkoły i nauczycieli; uważają, że skoro zapłacili za edukację, to wobec nich nikt już nie ma prawa mieć żadnych oczekiwań związanych ze zdobyciem określonej wiedzy i umiejętności; pod presją rodziców, krewnych i znajomych wywierają nacisk na szkołę i nauczycieli, by Ci złamali obowiązujące - i tak już niedoskonałe - prawo i poświadczali nieprawdę w dokumentach szkoły, dzienniku nauczycielskim i arkuszach egzaminacyjnych, wstawiając pozytywne oceny, wbrew posiadanym umiejętnościom; za sprzeciw ze strony uczciwego, rzetelnego i wykwalifikowanego nauczyciela wobec nakłaniania go do omijania ustalonych procedur, uczniowie wyrażają niezadowolenie, obrażają się, buntują, a czasem składają skargi i przenoszą się do innej szkoły; koszt, jaki ponosi uczeń za jeden z najważniejszych w życiu kursów i egzaminów (który zdecyduje o jego życiu i w ogóle o tym jak długo to jego życie potrwa) odpowiada jedynie kilku miesięcznym rachunkom (np. za wodę, gaz, czy energię elektryczną) mimo, że w tym czasie poza granicami kraju w szkołach tego typu trzeba ponieść koszt kilka, a nawet kilkanaście razy większy; uczniowie nie poddają się powszechnemu i transparentnemu programowi edukacyjnemu, lecz korzystają z zasłyszanych w szkolnych ławkach i podczas przerw, fałszywych informacji od swych równie niezorientowanych w temacie innych uczniów; uczniowie są autorami niestworzonych historii na temat egzaminu końcowego, nie znając dobrze treści przedmiotu i zasad egzaminowania, nie biorąc pod uwagę, iż czegoś nie wiedzą i zwyczajnie ośmieszając się, a z członka komisji egzaminacyjnej robiąc potwora, który ich zdaniem bezpodstawnie „czepia się” i z pewnością nie ma racji; uczniowie swym zachowaniem stwarzają wokół siebie zagrożenie, stresują nauczycieli i dewastują znajdujące się w szkole wyposażenie, które po części jest własnością nauczycieli.

Nauczyciele pracujący w tej hipotetycznej szkole wykonują swe obowiązki w szkodliwych i niebezpiecznych warunkach - ich wzrok, układ nerwowy, układ oddechowy, krwionośny i kręgosłup ulegają błyskawicznej destrukcji; pracują pod ogromną presją ze strony uczniów i ich krewnych oraz znajomych, osoby postronne przeszkadzają im w zajęciach, często stwarzając zagrożenie dla ich zdrowia i życia; część nauczycieli, by uzyskać lepsze stawki godzinowe wyposaża szkołę w niezbędny i drogi sprzęt dydaktyczny z własnych środków, zadłużając się w bankach; nauczyciele podczas zajęć nieustannie ratują życie własne i uczniów, podczas, gdy ci drudzy sami dla siebie i otoczenia są zagrożeniem, za co ani uczeń, ani jego rodzina nigdy nie podziękuje nauczycielowi; nauczyciele (nawet tego samego przedmiotu) w znacznym stopniu różnią się kwalifikacjami, posiadaną rzeczywistą wiedzą i poziomem motywacji; różnice w ich kompetencjach są tak ogromne, że środowisko pedagogiczne jest na wskroś podzielone – i nic dziwnego, skoro np. wśród nauczycieli fizyki większość ma mgliste pojęcie o czarnych dziurach i nie dostrzega potrzeby nauczania o nich, są też tacy, którzy uważają, że czarne dziury nie istnieją, bo ich nigdy nie widzieli, inni zaś (należący do wąskiego grona) posiadają na ten temat ogromną wiedzę i chętnie ją przekazują swym uczniom, ale są niedoceniani, a nawet wyśmiewani w środowisku pedagogicznym; wielu nauczycieli z tej szkoły od lat nie podwyższyło swych kwalifikacji i nie zamierza tego robić, choć szeroko rozumiana nauka już dawno uczyniła „siedmiomilowy krok” do przodu; duża liczba nauczycieli tej szkoły nie widzi potrzeby uczenia się i że nabyta dotychczas przez nich wiedza w zupełności im wystarcza do własnej egzystencji i bycia nauczycielem – co gorsza, zaraża swą postawą swych uczniów; wielu pedagogów tej szkoły nie utożsamia się w pełni ze swym środowiskiem, nie angażuje się należycie w swą pracę, połowa z nich – lub więcej – nigdy nie powinna być reprezentantem tego zawodu; w szkole tej większość zatrudnionych nauczycieli tak naprawdę pracuje zupełnie w innych firmach i nie wiąże się z nią zbytnio, pracę w charakterze nauczyciela traktują drugoplanowo w celu dorobienia sobie do pensji – i tak: jeden jest pracownikiem stacji benzynowej, drugi strażakiem, inny policjantem, jeszcze inny kierowcą ciężarówki lub autobusu, a jeszcze inny wojskowym; dla wielu z nich, na ogół priorytetem nie są wysokie standardy, dobre wyniki pracy, czy wysoka średnia ocen jego uczniów, lecz dorobienie sobie do stałej pensji, którą otrzymuje w innej firmie; wielu nauczycieli tej szkoły stanowi nieuczciwą konkurencję dla innych nauczycieli znacznie lepiej wykształconych, wykwalifikowanych, kompetentnych mentorów, pracujących z pasją i oddanych bez reszty sprawie; w rezultacie to patologiczne zjawisko, a konkretnie nieuczciwi nauczyciele doprowadzają do absurdalnego zaniżania cen za swe lekcje, oszukując tym samym nie tylko Skarb Państwa, bo przy okazji z tego powodu cierpią uczciwi i rzetelni nauczyciele, cała szkoła i rzecz jasna sami uczniowie – niektórzy muszą potem zapłacić za to nawet najwyższą cenę, swe życie; nauczyciele tej szkoły są zatrudniani na najniższe z możliwych stawek, pracują po kilkanaście godzin dziennie, by zarobić na utrzymanie rodziny, szkoła zawiera z nimi tzw. umowy „śmieciowe” na najniższą krajową, nie posiadają żadnych dodatkowych świadczeń socjalnych, nie są ubezpieczeni na życie i wielu z nich nie ma płatnego urlopu; niektórzy wartościowi nauczyciele sfrustrowani i zażenowani w popłochu odchodzą z branży, a ich miejsce zajmują najgorsi z najgorszych. 

W tym czasie Państwo bacznie i dumnie przygląda się skutkom swych działań na polu rozwoju społecznego – podkreślam - skutkom. Jednak siłą rzeczy – choć ono tego nie chce - dostrzega coś dziwnego: absolwenci wspomnianej szkoły nie mają dostatecznej wiedzy i umiejętności oraz wyróżniają się lekkim podejściem do zagadnień niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania; w zestawieniu z uczniami innych państw należą do najmniej wyedukowanych, o czym świadczą rankingi i wszelkiej maści nieubłagane statystyki; brak elementarnej wiedzy i umiejętności tych absolwentów sprawiają, że nie radzą sobie oni w pracy zawodowej, niektórzy z tej przyczyny tracą pracę lub ulegają w niej wypadkom śmiertelnym; w tym czasie, kolejni, nowi uczniowie są zarażani stereotypami i mitami, które zostały im przekazane przez absolwentów szkoły; cały świat nauki wyraża przerażenie z uwagi na taki stan edukacji w opisywanej hipotetycznej szkole; Państwo wciąż jest bezradne, nie dostrzega prawdziwych przyczyn problemu lub - w obawie przed niezadowoleniem społeczeństwa – udaje, że go nie widzi; pozwala, by nauczyciele jeszcze bardziej zostali zepchnięci na margines, by nie mieli już nic do powiedzenia i wciąż pracowali na skandalicznie nieludzkich warunkach, nie zajmuje się losem reprezentantów jednego z ważniejszych zawodów; nie podejmuje się też ono skutecznych działań, lecz wymyśla tzw. półśrodki, mamiąc całe społeczeństwo, iż jego (Państwa) nowe pomysły i przedsięwzięcia rozwiążą problem; zamiast dostosować do realiów prawo i przeprowadzić prawdziwą reformę – istną rewolucję w edukacji – zapewnia, że wyposażając uczniów w odblaski sprawi, iż ci posiądą niezbędną wiedzę, co się przełoży na rankingi, statystyki i powodzenie w ich życiu osobistym; Państwo to zapewnia też, że jak kupi więcej radiowozów i zwiększy ilość patroli, to również zwiększy u uczniów świadomość poszerzania swej wiedzy i umiejętności oraz zaszczepi  w ten sposób zamiłowanie do tego, co dobre i mądre; w swej naiwności twierdzi, że doskonałym pomysłem będzie jeszcze większe obniżenie kosztów szkolenia ucznia, poprzez zaangażowanie w to szkolenie jego rodzica, a nie jeszcze bardziej kompetentnych nauczycieli; mimo kompromitacji na tym polu, Państwo to posuwa się jeszcze dalej – swoimi działaniami lub ich zaniechaniem propaguje postawę w stylu: w ogóle się nie przejmuj wysokim poziomem edukacji, nie ucz się za dużo – nie patrz na to, że poza granicami kraju w podobnych szkołach jest znacznie lepszy poziom nauczania i większe tego korzyści, nie musisz się dodatkowo uczyć, chyba, że ewentualnie za karę, gdy w ciągu dwóch lat dwukrotnie wyjdzie na jaw, że faktycznie jesteś złym uczniem; propaguje też model myślenia: każdy obywatel ma stać się uczniem tej szkoły i przejść mało wymagający, krótki i niewystarczający cykl zajęć, a następnie zdobyć świadectwo jej ukończenia (nawet bez odpowiednich predyspozycji), ma też mieć do niej łatwy, tani i szybki dostęp, bez większych oczekiwań ze strony nauczycieli i całego systemu – szkoły.

Wszystko co polskie, jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród, za to co jest w nim marne
Roman Dmowski

Ktoś mógłby uznać, że opisany wyżej obraz powstał pod wpływem silnie działających środków psychotropowych, alkoholu lub narkotyków. Inny, mógłby doszukiwać się opisu sytuacji z kraju – mówiąc delikatnie – mocno nierozwiniętego. Jeszcze inny mógłby wywnioskować, że czyta fragment jakiejś publikacji z gatunku science fiction lub komedii. Szczerze mówiąc, sam chciałbym, by ten opis w żadnym stopniu nie miał nic wspólnego z rzeczywistością, a już na pewno nie z Polską. Prawda jednak jest taka, że ten sugestywny i metaforyczny wizerunek dotyczy właśnie Polski i jej branży szkoleniowej kandydatów na kierowców, wraz z obowiązującym systemem prawnym. Stwierdzam zupełnie poważnie i ze smutkiem – wręcz z goryczą – że w Polsce na tym gruncie mamy Monty Python w całej okazałości


Mój apel do rządzących – niezależnie od tego, czy obecnie, czy też w przyszłości dzierżących władzę – oraz do całego społeczeństwa, w tym branży szkoleniowej, brzmi w formie pytań retorycznych tak:

Jak bardzo trzeba być krótkowzrocznym, by tego nie dostrzec?
Jak trzeba być pozbawionym wiedzy i wrażliwości, by patrząc na kalectwo i śmierć współbraci nie działać szybko i mądrze?
Jak bardzo trzeba być bezradnym lub nie chcieć działać, by nie działać?
Jak bardzo trzeba być naiwnym i myśleć, że inni tego nie widzą?
Jak wiele czasu upłynie, by się zbudzić i ile do tego czasu trzeba będzie zbić z desek kolejnych trumien?
Jak długo będziemy dumnie powoływać się na Boga, a jednocześnie ignorować ustanowione przez Niego prawa fizyki i procesy poznawcze funkcjonujące w ludzkim umyśle?
Jak długo instruktor nauki jazdy będzie traktowany jak parias, a nie jak człowiek zaufania publicznego, szanowany, ceniony i należycie wynagradzany?
Jak długo będziemy czekać na samorząd zawodowy, który zgodnie z art. 17 pkt 1 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej pomoże ‘sprawować pieczę nad należytym wykonywaniem zawodu instruktora nauki jazdy w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony’?

Czy teraz lepiej rozumiemy, dlaczego powołanie do życia Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów jest tak bardzo potrzebne i ważne? Owszem – bezapelacyjnie jestem ZA powołaniem tego typu administracji publicznej nie sprawowanej przez Państwo i ze swej strony deklaruję chęć udzielenia pomocy w pracach z tym związanych. Nawiązując do postawionego mi pytania przez Redakcję Prawo Drogowe@News „Czego oczekuję od przyszłego samorządu instruktorów i egzaminatorów?” odpowiadam, że oczekuję, a zarazem z całego serca życzę:

-  szybkiego i skutecznego działania,
-  wytrwałości, odwagi i determinacji w pracach przygotowawczych i podczas funkcjonowania samorządu,
-  odporności na krytykę i destrukcyjną postawę malkontentów i cyników,
-  pokory, mądrości, rozeznania i wrażliwości na ludzka krzywdę,
-  uczynienia zawodu instruktora nauki jazdy profesją, o której można by mówić z dumą,
-  zaangażowania w funkcjonowanie samorządu samych prawdziwych profesjonalistów – otwartych na nowe teorie i rozwiązania, zgodne z postępem technicznym, nauką i duchem czasu, a nie takich, którzy się w czasie zatrzymali,
-  konstruktywnych rozmów, negocjacji, decyzji i działań,
-  traktowania wszystkich z należnym szacunkiem - bez względu na doświadczenie, pozycję i poglądy,
-  niedopuszczania do swych szeregów ludzi skostniałych i oportunistów,
-  wystrzegania się kumoterstwa, pychy, zbytniej pewności siebie i rządzy władzy,
-  nieustannej świadomości, że działania samorządu powinny być podyktowane szlachetnymi pobudkami, nastawionymi na dobro ogółu społeczeństwa.


„Ludzie sukcesu zawsze szukają możliwości niesienia pomocy innym. Nieudacznicy zawsze pytają: „A co mi za to dasz?”
– Brian Tracy.

Gdy te oczekiwania o ogólnym charakterze będą spełnione, a rady i sugestie zastosowane, sukces będzie murowany!

Marek Dworzecki (Radom)

Autorem inicjatywy utworzenia Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów jest Polski Klaster Edukacyjny oraz Fundacja Zapobieganie Wypadkom Drogowym.

Komentarze

  1. Nadal zainteresowany

    Nadal zainteresowany   6 grudnia 2018, 09:23

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Dobrym pomysłem było by, aby autorzy idei o samorządu zechcieli odnieść się do dyskusji na tym forum. Szczerze i bezpośrednio podyskutowali z mającymi wątpliwości. Na dzisiaj jest tak: pomysł, mobilizacja instruktorów ( to akurat super, bo o to bardzo ciężko), kilka wypowiedzi członków klastra popierających w wielkich słowach sprawę na stronie l- instruktora, strona internetowa z ankietą zliczajacą poparcie. Wielka szkoda, że nikt z pomysłodawców nie potrafi, bądź nie chce odnieść się do tego co myślą tu piszący. Niestety wygląda NA RAZIE tylko na fasadę. Tak nie przekonacie środowiska. Trzeba podyskutować, nie tylko publikować przekonanych dla przekonanych. Tylko w ten sposób, dyskutując z otwartą przyłbicą potwierdzicie swoją szczerość i chęć działania pro publikować bono. Może na początek po co i gdzie są w tym pomyśle egzaminatorzy ? Może Pana Rzecznika Tomasza MATUSZEWSKIEGO poprosimy o polemikę. Był instruktorem, następnie wiceszefem w dużym Wordzie, działał w organizacji egzaminatorów, był szefem powiatu, występował w imieniu firm komercyjnych i organizacji branżowych na licznych spotkaniach, naradach, kongresach tej branży. Ma bogate doświadczenie. Bardzo proszę Panie Tomaszu ... A co inni sądzą o moim pomyśle na taką szczerą rozmowę ?

  2. das

    das   5 grudnia 2018, 18:58

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    1."Czego oczekuję od przyszłego samorządu..." i tu pojawia się litania życzeń które pasują do każdego zawodu czyli zero konkretów 2."poza granicami kraju w szkołach tego typu trzeba ponieść koszt kilka, a nawet kilkanaście razy większy" w stosunku do cen w Polsce czy w stosunku do zarobków innych zawodów w danym kraju. Tutaj też manipulacja.

  3. Instruktor

    Instruktor   5 grudnia 2018, 11:36

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Nie powinno się łączyć interesów instruktorów i egzaminatorów gdyż one są przeciwstawne, propozycja taka jest nieporozumieniem, powstanie jeszcze jedna fasadowa organizacja z dominacją egzaminatorów a może dołączyć Dyr WORD

Dodaj komentarz

Twój komentarz został wysłany do Moderatora. Zostanie opublikowany po akceptacji przez Administratorów portalu. Jeżeli chcesz uczestniczyć w dyskusji i publikować swoje opinie bez opóźnień zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w portalu.
Wystąpił błąd podczas dodawania komentarza.
Komentujesz artykuł jako Gość. Twój adres IP będzie zapisany do wiadomości administratora serwisu L-instruktor. Kontynuując zgadzasz się na ten warunek. Zaloguj się, aby Twój komentarz był od razu widoczny.

Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.