Instruktor w trzecim pokoleniu

/ /

Instruktor w trzecim pokoleniu

Data publikacji: 10 maja 2019, 06:25
Instruktor w trzecim pokoleniu
3
Karolina Romanowicz (fot. Jolanta Michasiewicz)

Mimo krótkiego stażu w zawodzie instruktora nauki jazdy, z branżą jestem związana od dzieciństwa. Jestem trzecim pokoleniem instruktorów uczących w Ośrodku Szkolenia Kierowców „POLDEK” Gdańsk. Miałam, więc dość dużo czasu, żeby przyjrzeć się tej pracy, zarówno jako postronny obserwator, pani przyjmująca nowych kursantów w biurze, jak i jako wspomniany instruktor.

Moje wrażenia? Potrzebujemy - jako środowisko - tworu, który nas scali. Jednego, konkretnego tworu, łączącego wszystkich instruktorów, wykładowców i egzaminatorów. Za dużo jest niepotrzebnych nikomu podziałów. Celem zarówno instruktora jak i egzaminatora w pierwszej kolejności jest przygotowanie nowego kierowcy do poruszania się w ruchu drogowym, poruszania w sposób bezpieczny. Ten cel jest taki sam dla każdego z nas i to właśnie on powinien nas połączyć.

Od lat przyglądam się środowisku i z pełna odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że główną bolączką nas wszystkich jest „wszechwiedza”. Każdy z nas instruktorów, uważa, że w tym co robi jest najlepszy, a pozostali już nie. Nie możemy pozwolić sobie na takie podejście. Już nie. Pracując w biurze i rozmawiając z kursantami wiem, jak wielką wagę przywiązują oni do relacji pomiędzy instruktorami, bądź instruktorów i egzaminatorów. Klient przychodzący do nas na kontynuację szkolenia, bądź jazdy uzupełniające, nigdy nie usłyszy w biurze OSK „POLDEK” informacji, że „tam nauczyli go źle”, „tamten instruktor był beznadziejny”. Nie mam prawa - nie znając sytuacji, ani umiejętności kursanta - podważać autorytetu instruktora, który, bądź co bądź, podjął najtrudniejszą, bo początkową fazę nauki jazdy. Co ciekawe, przy dłużej rozmowie, klienci naprawdę chwalą sobie takie podejście. I właśnie tak powinno być. Od wielu lat obserwujemy, iż autorytet instruktora nauki jazdy spada. Dlaczego? Przez nas samych. Właśnie przez takie sytuacje, które opisałam.

Zależy mi na tym, żeby kursanci szanowali instruktorów i egzaminatorów. Ten zawód zdecydowanie nie jest łatwy, dlatego nie powinien być traktowany jako gorszy od innych. Jesteśmy instruktorami, ze szkół, a nie „szkółek” nauki jazdy. Umiejętności, których uczymy, nie są dla wybranych, nie są niszowe. Poruszanie się w ruchu drogowym jest w dzisiejszych czasach tak naturalne jak oddychanie.

Chciałabym, aby to właśnie przyszły samorząd zawodowy instruktorów i egzaminatorów (SZIE) połączył nas wszystkich, pozwolił na wymianę dobrych praktyk. Mimo tego, że nie zawsze zgadzam się z kolegami po fachu, to lubię poznać odmienne opinie, wyciągać z nich lekcje dla siebie. Wspólnie możemy w końcu wypracować sobie pozycję instruktora nauki jazdy/egzaminatora, taką jaką poznałam i pamiętam z czasów, gdy mój dziadek pracował PORD - osoby, którą powszechnie - niekoniecznie tylko w gronie osób związanych z naszą branżą - szanowali.

Bardzo cieszy mnie powołanie w SZiE konkretnych komisji. Jako młodej osobie, szczególnie zależy mi na owocnej pracy zespołu ds. innowacji i rozwoju. Niestety, część z nas troszkę skostniała w sposobach nauczania i podejściu do kursanta. Czasy się zmieniają, klienci są inni, mają inne potrzeby. Ja pamiętam czasy, kiedy nie było Internetu, dziś - dla moich nastoletnich kursantów na kat. B - jest to czysta abstrakcja. Musimy dopasować system i sposób szkolenia właśnie do potrzeb dzisiejszego klienta. Skoro wszystko ulega zmianom, my też musimy się zmieniać. Nasze niezmienne podejście do szkolenia, zatrzymanie się na pewnych sposobach nauczania, prowadzenia ośrodka, to również powoduje spadek naszego autorytetu. Coś co jest dla klienta „stare”, „niezmienne”, może być przyswajalne dla niektórych, ale dla nowoczesnego młodego człowieka jest po prostu „nudne”. Stąd wynika brak poszanowania pracy instruktora/egzaminatora przez kursantów, często także jego otoczenie. Przyznam, że przez wiele lat też byłam zdania, że jeśli „coś jest dobre i działa to po co to ruszać?”, ale zmieniłam zdanie. Przysłuchiwałam się rozmowom kursantów i dziś już wiem, że taki sposób myślenia nie zaprowadzi nas daleko.

Zaczynając pracę zawodową w osk, tak jak wspominałam, pracowałam w biurze. Nadal głównie zajmuję się organizacją pracy ośrodka, także obiegiem dokumentów. Właśnie w związku z tymi doświadczeniami, duże oczekiwania pokładam w zespole ds. prawa Inicjatywy. Jestem przekonana, że gdybyśmy zrobili eksperyment i w jednym pokoju zamknęli 30 różnych instruktorów z różnych części Polski, każdy będzie miał inną interpretację przepisów dotyczących ustawy - Prawo o ruchu drogowym czy ustawy o kierujących pojazdami. Co ciekawe, sprawa ma się dokładnie tak samo z egzaminatorami, ba, nawet starostwami powiatowymi w kraju. Ta sytuacja jest nagminna. Czasami nawet 30 km różnicy pomiędzy miejscowościami sprawia, że dany przepis ustawy o kierujących pojazdami jest w starostwie interpretowany zupełnie inaczej. Ustawa - Prawo o ruchu drogowym z zasady wzbudza dyskusyjności i długie rozmowy pomiędzy instruktorami na warsztatach doskonalenia zawodowego.

Potrzebujemy przepisów, które nie będą miały niedomówień i dowolności interpretacji, które będą jasno określone, tak samo egzekwowane w każdej części kraju. Przepisów, które zostaną ułożone, po konsultacjach z osobami na tyle kompetentnymi, że przestaną wzbudzać tak wielkie kontrowersje.

Dlatego tak ważne jest, abyśmy wszyscy dołączyli do SZiE, tylko wspólnie jesteśmy w stanie przywrócić zawodowi instruktora i egzaminatora należy szacunek. Możemy mieć różne zdanie, ale niech ta nasza odmienność będzie konstruktywna. Niech przyświeca nam dobra idea - idea zbudowania struktury na tyle silnej, że my sami będziemy w stanie wpływać na to czym się zajmujemy. Każdy instruktor/egzaminator powinien mieć prawo wypowiedzenia się. Nie zawsze musimy się zgadzać, ważne jest to, abyśmy osiągnęli właściwy cel. Chcę znów zobaczyć nasze środowisko, które pomimo odmiennych poglądów, charakterów, trybu pracy, wspólnie zrobi coś dobrego. Dobrego – przede wszystkim – dla poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego. Wierzę, że jest to możliwe. Musimy tylko pominąć osobiste sympatie i antypatie i skupić się na tym co ma znaczenie - na naszej odpowiedzialnej pracy.

Karolina Romanowicz (Gdańsk), instruktor nauki jazdy, zastępca kierownika Ośrodka Szkolenia Kierowców „POLDEK” z siedzibą w Gdańsku, inżynier, absolwentka Politechniki Gdańskiej 

Komentarze

  1. Balthier

    Balthier   14 maja 2019, 02:14

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    @Cyryl- Mogę Cię "pocieszyć", że to o czym mówisz dotyczy bardzo wielu zawodów. Tak samo z moim. Niestety wielu opiekunów cierpi na problemy alkoholowe i ja na każdym nowym adresie jestem przez pewien czas intensywnie sprawdzany przez Niemców (niemal codziennie) czy nie jestem na wyziewie. Przychodzą i prawie mnie całują, jest to mocno deprymujące. I też zmieniły się czasy. dzisiaj brak w ludziach szacunku. Jak to mówią moi koledzy wieloletni kierowcy autobusów miejskich, kiedyś się mówiło: "Szanowny Panie kierowco", a dzisiaj często mówią: "Jedź chu*u dalej, bo się spóźnię!!". To NIE zawody tracą renomę, to ludzie robią się k!@#y. Taka prawda.

  2. Cyryl

    Cyryl   10 maja 2019, 14:54

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    zgadzam się z jednym: jeżeli instruktorzy chcą szacunku, to powinni zacząć się sami szanować. najczęstsza reakcja instruktora przejmującego kursanta mające za sobą część kursu - a co za idiota Pana/Panią uczył? więc nim zaczniemy tworzyć stowarzyszenia, samorządy, zacznijmy sami traktować się z szacunkiem.

  3. Cyryl

    Cyryl   10 maja 2019, 14:51

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    dla mnie takie wypowiedzi są zabawne. 1. gdyby Pani z OSK z Gdańska nie wiem jak chciałby, abym jako instruktor miał u kursantów szacunek, gdy ja odwalam kaszanę, to tego szacunku nie przybędzie mi za grosz. 2. rozumiem, że Pani jest instruktorem w trzecim pokoleniu, ale co z tego wynika? jeżeli mój dziadek namaluje Monę Lisę, to nie znaczy, że ja namaluję damę z łasiczką. 3. każdy sam zapracowuje na swój szacunek i żadna organizacja, żaden przodek nam w tym nie pomoże. 4. twory reprezentujące interesy środowiska, oprócz lobowania w zakresie zmiany przepisów (które można robić bez tego), przypomina mi ZNP - podwyżka - 1000zł dla wszystkich, a przecież w tym zawodzie są ludzie, którzy nie zasługują na złotówkę, nie powinni wykonywać tego zawodu, ale są ludzie, dla których te 1000 to dużo za mało. 5 to że przepisy są niejednoznaczne, to raz, ale rozporządzenie w sprawie egzaminowania nie nadążą za rozwojem pojazdów, a to jest pomijane.

Dodaj komentarz

Twój komentarz został wysłany do Moderatora. Zostanie opublikowany po akceptacji przez Administratorów portalu. Jeżeli chcesz uczestniczyć w dyskusji i publikować swoje opinie bez opóźnień zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w portalu.
Wystąpił błąd podczas dodawania komentarza.
Komentujesz artykuł jako Gość. Twój adres IP będzie zapisany do wiadomości administratora serwisu L-instruktor. Kontynuując zgadzasz się na ten warunek. Zaloguj się, aby Twój komentarz był od razu widoczny.

Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.