"Podwójna ciągła" zostanie

/ /

"Podwójna ciągła" zostanie

Data publikacji: 11 maja 2017, 13:02
"Podwójna ciągła" zostanie
2
fot. Grupa IMAGE/archiwum

Propozycja posłanki Elżbiety Stępień dotycząca uproszczenia oznakowania poziomego polskich dróg, nie znalazła uznania w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa. Według resortu nie ma sensu zastępować linii podwójnej pojedynczą.

Na początku kwietnia posłanka Elżbieta Stępień (Nowoczesna) złożyła interpelację "w sprawie uproszczenia oznakowania poziomego stosowanego w celu oddzielania ruchu pojazdów". W treści swojego pisma wskazała, że w innych państwach, w tym także u naszych południowych sąsiadów – Czechów, dla oddzielenia ruchu pojazdów, które jadą w przeciwnych kierunkach, stosuje się linię ciągłą pojedynczą. Zarówno Czesi, jak i jeżdżący po tamtych drogach Polacy nie mają – jak napisała w interpelacji posłanka – problemów z interpretacją takiego oznakowania. Ponadto taki sposób malowania jezdni pozwala zaoszczędzić sporo pieniędzy wydawanych na farbę.

Zgodnie z szacunkami posłanki Elżbiety Stępień, oszczędności gmin, powiatów i instytucji utrzymywanych z budżetu państwa, mogłyby być „milionowe”, a bezpieczeństwo na drogach nie pogorszyłoby się, gdyby zamiast znaku P-4, malować na jezdniach po prostu ciągłą, pojedynczą linię.

Dziennikarze Wirtualnej Polski zauważają, że farba potrzebna do namalowania kilometra pojedynczej linii ciągłej o szerokości 12 centymetrów kosztuje 1,1 tys. zł (powierzchnia 120 metrów kwadratowych).

Niedawno pojawiła się odpowiedź sygnowana przez podsekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa – Jerzego Szmita. Na pytanie „Jakie działania zamierza Pan podjąć, by w Polsce – podobnie jak w wielu innych krajach – stosowano jedną linię ciągłą oddzielającą jezdnię również w przypadku separacji ruchu pojazdów poruszających się w ruchu przeciwnym?” odpowiedział, że nie widzi uzasadnienia dla takich działań.

Powołując się na analizę, którą przeprowadzono z uwzględnieniem „opinii podmiotów zajmujących się badaniami z zakresu ruchu drogowego oraz jego bezpieczeństwa” Ministerstwo zauważa, że podwójna linia ciągła jest lepiej widoczna niż pojedyncza. Ponadto w miejscach, gdzie na jezdni jest niesymetryczna liczba pasów przeznaczonych do ruchu w różnych kierunkach, linia pojedyncza może prowadzić do pomyłek. Dwie linie ciągłe poprowadzone obok siebie to tak naprawdę pasmo o szerokości 36 centymetrów, optycznie rozdzielające przeciwne strumienie ruchu. Resort zauważa też, że podwójne linie ciągłe płynnie przechodzą w obramowanie powierzchni wyłączonych z ruchu (znak P-21) i ich stosowanie pozwala zachować „płynność krawędzi oznakowania poziomego”.

Minister Szmit dodał też, że w jego ocenie zastosowanie linii podwójnej ciągłej jest lepsze niż pojedynczej, bo – jak stwierdził – „przekazuje kierującym dodatkowo informację, że jej przekroczenie skutkuje wjazdem na pas do ruchu prowadzący w kierunku przeciwnym”, a nie tylko zabrania przejeżdżania przez nią. Poza tym „podwójna ciągła” jest nie tylko w Polsce, ale też w Szwecji, Danii, czy Wielkiej Brytanii.

Upadł również argument dotyczący ewentualnych oszczędności. Zamiast podwójnej, trzeba by malować grubszą pojedynczą (o czym mówi ustęp 10 w rozdziale II załącznika nr 2 do Konwencji o znakach i sygnałach drogowych sporządzonej w Wiedniu w dniu 8 listopada 1968r.). Czyli oszczędność na farbie byłaby zdaniem resortu znikoma. Nie mówiąc już o tym, że nie wiadomo ile tak naprawdę jest w Polsce wszystkich dróg publicznych, na których jest wymalowana linia P-4.

Jeżdżąc po europejskich trasach, trudno oprzeć się wrażeniu jakie odnosi się wracając do Polski, że nasze oznakowanie poziome jest czytelniejsze niż w innych krajach. A jaka jest Twoja opinia? Czy „podwójna ciągła” wpływa na bezpieczeństwo na polskich drogach? Czy jej stosowanie ma sens? Skomentuj artykuł

zobacz dyskusję na Facebooku.

Sonda

Uważam, że linię ciągłą (znak poziomy P-4) należy...
Wyślij

Komentarze

  1. Robert Prokopiuk

    Robert Prokopiuk   24 maja 2017, 10:26

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Może też dlatego, że inne kraje mają więcej kilometrów autostrad, a tam znaków tak średnio nie trzeba tyle stawiać. To "średnio" jest trochę niebezpieczne.

  2. w.sz

    w.sz   23 maja 2017, 14:25

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    A tak przy okazji ! Na jednym kilometrze polskich dróg jest średnio trzy razy więcej znaków drogowych niż w innych krajach UE .Informację podał raport NIK chyba już dwa a może trzy lata temu.Liczby wypadków drogowych oraz nasze miejsce na liście znamy wszyscy aż za dobrze.

Dodaj komentarz

Twój komentarz został wysłany do Moderatora. Zostanie opublikowany po akceptacji przez Administratorów portalu. Jeżeli chcesz uczestniczyć w dyskusji i publikować swoje opinie bez opóźnień zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w portalu.
Wystąpił błąd podczas dodawania komentarza.
Komentujesz artykuł jako Gość. Twój adres IP będzie zapisany do wiadomości administratora serwisu L-instruktor. Kontynuując zgadzasz się na ten warunek. Zaloguj się, aby Twój komentarz był od razu widoczny.

Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.