Szkolenie. Bezstresowe, czy bezpieczne?

/ /

Szkolenie. Bezstresowe, czy bezpieczne?

Data publikacji: 7 lutego 2019, 12:41
Autor: Sara Kurlit
Szkolenie. Bezstresowe, czy bezpieczne?
7
fot. A. Szadkowska /archiwum

Ostatnimi czasami rozgorzała dyskusja na temat szkolenia. Media publikują artykuły na temat niskiej zdawalności egzaminów praktycznych na prawo jazdy prześcigając się w pomysłach jak „naprawić system”. Niestety często jako najsłabsze ogniwo w drodze do wymarzonego prawa jazdy stawia się instruktorów wytykając im niekompetencje oraz łatwość uzyskania zawodu tym samym wielu szkoleniowców „z przypadku”. Na szczęście coraz głośniej słychać nieobojętnych, którzy zyskują poparcie branży. Ustawowo wiele trzeba zmienić zarówno na etapie uzyskiwania uprawnień instruktora jazdy jak i szkolenia jednak wymaga to czasu, a przede wszystkim cierpliwości.

Mam cichą nadzieję, że zamienimy „bezstresowe” szkolenie na „bezpieczne” szkolenie. Potrzeba również propagować informacje jak wybrać właściwego instruktora.

Niestety rok 2018 nie przyniósł poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach. Polska nadal utrzymuje się na wysokim miejscu wśród liczb ofiar śmiertelnych na drogach. Czynników które plasują Nas na tak niechlubnym miejscu jest wiele jednak to właśnie u Nas w samochodzie każdy kierowca zaczyna swoją przygodę za kierownicą i to na Nas spoczywa odpowiedzialność, żeby przekazać jak najwięcej o bezpieczeństwie na drogach.

Poruszę dzisiaj śliski temat, który niestety dotyczy wielu szkół nauki jazdy - temat „bezstresowej” nauki. Czy naprawdę chcemy wychowywać „bezstresowych” kierowców?

Obecnie dążymy do tego, żeby na kursie jazdy było miło i przyjemnie, a kursant był zadowolony i uśmiechnięty. Ma być wesoło, a instruktor powinien być tzw. duszą towarzystwa. W sieci można przeczytać wiele opinii kursantów, którzy oceniają instruktorów nie przez pryzmat nauki, zdobytych umiejętności, a jedynie przyjaznej atmosfery w samochodzie.

Uważam, że kursant który powoduje niebezpieczeństwo na drodze, powinien dostać w sposób stanowczy informację od instruktora o możliwych konsekwencjach. W przeciwnym razie, dostaje ciche przyzwolenie na powtarzanie niebezpiecznych manewrów. Przytoczę sytuację która na pewno niejednemu instruktorowi jest znana. Kursant z innego ośrodka przychodzi na jazdy doszkalające. Podczas jazdy po mieście chce zmienić pas ruchu i niemalże wjeżdża pod jadący nim samochód. W ostatniej chwili zostaje mu odciągnięta kierownica z komentarzem o błędzie i jego możliwych konsekwencjach. Uwaga jest zwrócona stanowczo. Kursant na to z uśmiechem na twarzy odpowiada „zdążyłbym” lub „tamten instruktor nie był taki strachliwy”. Te cytaty drastycznie pokazują śmiałość do stwarzania niebezpieczeństwa na drodze nawet przed uzyskaniem prawa jazdy. Drugi cytat pokazuje również przyzwolenie na niebezpieczną jazdę już na etapie nauki. Niejednokrotnie można dostrzec na mieście samochód szkoleniowy, który powoduje niebezpieczeństwo, a w nim opartego o szybę, przysypiającego instruktora. Powinniśmy przekazywać skutki niebezpiecznych zachowań nawet jeśli miałoby to wpłynąć na „zepsucie” nastroju ucznia. Każdym przemilczeniem lub tekstem „nic się nie stało” dokładamy swoją cegiełkę do braku poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach.

Mam cichą nadzieję, że w branży zamienimy „bezstresowe” szkolenie na „bezpieczne” szkolenie. Potrzeba również propagować wśród uczniów szkół licealnych oraz w mediach informacje jak wybrać właściwego instruktora. Wiele dyskutujemy o szkoleniowcach „z przypadku”. Musimy dążyć do tego, żeby kursanci świadomie wybierali nauczycieli z najwyższej półki. Bo szczerze wierzę, że właśnie taki instruktor szkoli bezpiecznie nie zważając na towarzyskie kontakty.

Autorka (na zdjęciu powyżej) jest instruktorką nauki jazdy kat. B. Pracuje w Krakowie.
Posiada prawo jazdy kat A, B, B+E, C, C+E, D
.

Komentarze

  1. Strata czasu ?

    Strata czasu ?   15 lutego 2019, 09:00

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Balthier i dalej nic? Dlaczego? Dobrze, że się z tym nie zgadzasz. Nikt jednak nie postawił tezy której tak intensywnie zaprzeczasz. Przyczyn niepowodzeń egzaminacyjnych może być wiele. Czy trudno domyślać się jak niektórzy telewizyjni kursanci byli przygotowani do samodzielnej jazdy za kierownicą?. To problem wynikający z systemów szkolenia i egzaminowania , w zwykłego, ludzkiego niedoskonałości i osób po jednej i po drugiej stronie egzaminu. Słowo "patologia" do którego od kilku lat sprowadzasz branżę z którą miałeś jednorazowy kontakt, gratulujesz sam sobie wygranej z nią /to najdziwniejsze/ - oznacza wszystko czyli nic. Poczytaj inne fora internetowe, przypuszczam, że z Twoimi emocjami jesteś aktywny na wielu forach. Wszytko jest patologią, jest chore, to zmowa władzy i podłość ludzka i tylko w Polsce mogło się zdarzyć. Równie dobrze patologią należy nazwać jakąś obsesję maniakalną, która ciągle i każdej sprawie można czytać na forach internetowych.Da mnie dziwne jest to, że tak głęboko przeżywasz swoje przykre, ale niezbyt dramatyczne doświadczenia życiowe, a lekceważysz to, że komuś udało się uratować ludzkie życie. Piszesz "bo miał obowiązek". Z dużo Ci tu czasu poświęcamy....

  2. Cyryl

    Cyryl   14 lutego 2019, 15:30

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    a jak to wpisuje się w Twoje wyobrażenie o WORD-ach: http://www.word.wroc.pl/egzaminy/porady-dla-zdajacych

  3. Balthier

    Balthier   14 lutego 2019, 14:03

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Nie zgodzę się z tym, że to instruktorzy są głównie odpowiedzialni za porażki swoich klientów na egzaminach. Moim zdaniem główną przyczyną tych porażek jest patologia systemu egzaminacyjnego.

  4. Cyryl

    Cyryl   12 lutego 2019, 18:16

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    to nie jest program, aby pokazać jak się szkoli, ale po to aby uzyskać jakąś oglądalność, zebrać fundusze od reklamodawców i po prostu na tym zarobić, to nie ma nic wspólnego z nauką jazdy.

  5. Racja, racja, rajca

    Racja, racja, rajca   12 lutego 2019, 13:06

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Jak to się jednak ma do programu Nauka jazdy DTV? Tam promuje się postawy instruktorów dla żartu, czasem kpiny i drwiny. Rozsądni przed telewizorem trochę wiedzą, że to z przymrużeniem oka, widzą, że dużo tam fabuły i reżyserii, aby "wzbogacać przekaz". Niestety w świat czyli dla przyszłych kursantów i ich rodziców idzie przekaz, że można za-pan-brat, wszystko w żargonie czy migacze, światła pomarańczowe, znaki to to samo co sygnały drogowe, a leżący policjant jako próg zwalniający. Bez żadnej metodyki, bez wymagalności, bez wysiłku kursanta i instruktora. Egzamin wewnętrzny odbywa się na kolanie i tylko wówczas, gdy potrzebna jest represja wobec krnąbrnych kursantów. Więcej krzywdy ten program robi dla branży, niż pożytku dla instruktorów, w szczególności, tych którzy w tym programie występują. Występują - nie szkolą. Z tyłu tam sobie jeździ śląski gawędziarz, skreślony w trybie administracyjnym były instruktor czy inni statyści - aktorzy czyli osoby, którym nie wolno przebywać w eLce podczas szkolenia. Fora potrzebne są dla specjalistów, a dla klientów w tej formie telewizyjny program to wstyd dla Nas.

  6. Cyryl

    Cyryl   12 lutego 2019, 06:03

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    nauka jazdy jest to ciężka praca polegająca na popełnianiu błędów i wyciąganiu z nich wniosków. popełnianie błędów jest stresujące, chwilowy brak efektów również przyczynia się do stresu i zwątpienia. ale jeżeli mamy na zawodach podnieść 100kg, to na treningach musimy swobodnie podnosić 120kg. jeżeli chcemy szkolenie bezstresowe, łatwe i przyjemne, to efektów z tego nie będzie. poza tym uczący nie musi się lubić z instruktorem, lekcje nauki jady nie muszą przypominać spotkań towarzyskich. ma być świadomość, że instruktor i osoba szkolona mają ten sam cel i trzeba do tego celu dążyć.

  7. instruktor z podkarpacia

    instruktor z podkarpacia   11 lutego 2019, 20:21

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Nie ma jazdy bezstresowej, tak jak dymu bez ognia. Stres na początku szkolenia zawsze był i będzie. Choćby instruktor był nie wiadomo jakim luzakiem. Mój nie żyjący już instruktor pan Tadeusz z Mechanika w Krośnie, pomimo iż był wspaniałym człowiekiem i potrafił porządnie nauczyć jak na tamte czasy (1978 rok i 18 godz. jazdy). Nie wyeliminował stresu związanego z prowadzeniem Nyski. Do dziś pamiętam jak na pierwszych lekcjach wycierałem w spodnie okropnie pocące się dłonie, zwłaszcza że nie miałem nigdy styczności z kierownicą. Potem to samo ustąpiło.

Dodaj komentarz

Twój komentarz został wysłany do Moderatora. Zostanie opublikowany po akceptacji przez Administratorów portalu. Jeżeli chcesz uczestniczyć w dyskusji i publikować swoje opinie bez opóźnień zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w portalu.
Wystąpił błąd podczas dodawania komentarza.
Komentujesz artykuł jako Gość. Twój adres IP będzie zapisany do wiadomości administratora serwisu L-instruktor. Kontynuując zgadzasz się na ten warunek. Zaloguj się, aby Twój komentarz był od razu widoczny.

Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.