"Wychowawca" ukarany

Data publikacji: 6 listopada 2017, 12:34
"Wychowawca" ukarany
3
fot. A. Szadkowska

Nagłe hamowanie przed innym pojazdem, jako manewr "wychowawczy" - niezgodny z prawem. Winny będzie hamujący, nawet jeśli ktoś inny wjedzie mu w bagażnik. Niedawno o pewnym przypadku dotyczącym "nauczania innych na drodze" wypowiedział się Sąd.

O ciekawym sporze drogowym pisze Rzeczpospolita. Przed skrzyżowaniem spotkało się dwóch kierujących. Jeden zajechał drogę drugiemu, a później gwałtownie przed nim zahamował. Przy próbie wyprzedzenia, doszło do kolizji. Auta na siebie najechały.

Art. 86. § 1. Kodeksu Wykroczeń:
Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny.

Hamował, bo pies...

Sprawa trafiła do sądu. Gwałtownie hamujący kierowca bmw tłumaczył, że pod koła nagle wyskoczył mu pies. W obawie, że zaraz po psie na jezdnię wskoczy dziecko, mocno wdepnął pedał hamulca. Jadący za nim kią mężczyzna nie zdołał uniknąć zderzenia.

Wina - z pozoru - powinna spoczywać na tym, który najechał na tył poprzedzającego pojazdu. Nieważne bowiem co się dzieje, kierujący powinien utrzymywać odstęp, który pozwala uniknąć kolizji. Sąd jednak wziął pod uwagę więcej szczegółów zajścia.

Nie tylko kierujący

W bmw, poza kierowcą, jechał jeszcze krewki pasażer. Przed skrzyżowaniem, na którym doszło do zajechania drogi, korzystając z czerwonego światła, wysiadł z auta i werbalnie "instruował" kierowcę "kijanki". Tego nie było dość. Na zielonym auta ruszyły. To właśnie wtedy kierowca bmw gwałtownie zahamował, a kia nie zdołała go ominąć.

Psa nie było

Świadkiem był kierowca jeszcze jednego pojazdu, który był na miejscu. W jego zeznaniach nie było wzmianki o żadnym psie, który zmusiłby kierowcę bmw do ostrego hamowania. Był za to szczegółowy opis incydentu sprzed świateł, podczas którego pasażer niemieckiego samochodu niekulturalnie pokrzykiwał na kierowcę kii.

Wychowawca z konkretnej marki?

Sąd uznał zatem, że hamowanie przez kierowcę bmw było niepotrzebne i było niczym innym niż złośliwością, zwłaszcza że zostało poprzedzone nieprzyjemną sytuacją sprzed skrzyżowania. Kierowcę bmw uznano za osobę z syndromem wychowawcy. - Zdaniem wielu psychologów próby wychowywania innych uczestników ruchu spotykają się zwykle z nieufnością, irytacją, frustracją oraz agresją. Niektórzy wskazują tu również na powiązanie z marką prowadzonego przez siebie samochodu – cytuje z wyroku Rzeczpospolita.

Jak hamować

Zgodnie z prawem hamować należy tak, aby nie zagrozić bezpieczeństwu innych ani nie utrudniać innym ruchu. Sąd przypomniał, że hamować należy płynnie, chyba że wymaga tego sytuacja na drodze. Jeśli więc nie wymaga, to hamowanie gwałtowne może być uznane za utrudnianie ruchu i spowodowanie zagrożenia. Właśnie taki zarzut (Art. 86. § 1. Kodeksu Wykroczeń) usłyszał kierowca bmw.

Komentarze

  1. złośliwy

    złośliwy   9 listopada 2017, 07:43

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Wypadki i kolizje nie są analizowane dogłębnie. W 80 % o winie i nie winie rozstrzyga funkcjonariusz policji, który tak naprawdę nie jest przygotowany merytorycznie do badania przyczyn wypadków. Ponadto archaiczny system ubezpieczenia OC sprzyja takim zachowaniom kierowców. Za kolizję w większym lub mniejszym stopniu odpowiadają obie strony kolizji. zwyżkę za wypadek powinien ponieść nie właściciel pojazdu tylko kierowca , który kierował pojazdem biorącym udział w kolizji- bezwzględu na stopień winy

  2. Leszek Drugi

    Leszek Drugi   8 listopada 2017, 08:56

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Niestety w doktrynie utrwaliła się zupełnie nieusprawiedliwiona teza, że generalnie za kolizję przy najechaniu odpowiadać powinien jadący z tyłu, który nie zachował odpowiedniego odstępu. Tymczasem zasada ta powinna być ukierunkowana przeciwnie, tzn. winnym powinien być gwałtownie hamujący - o ile takim hamowaniem zabezpieczał jakiekolwiek dobro chronione prawem, np. zdrowie niefrasobliwego pieszego. Przepis sankcjonowany faktem gwałtownego hamowania posiada swój sens - zgodnie z zasadą racjonalności prawodawcy. Tymczasem rozpowszechniona doktryna podważa praktyczność istnienia tej normy w ustawie niejako uznając ją za przepis martwy (czynność konwencjonalną, niesankcjonowaną). Dodam na koniec, że kwestie winy rozstrzyga sąd lub kierujący, który przyjął mandat. Moim zdaniem nauka prawna nie powinna dociekać abstrakcyjnych przedmiotów winy, ustalając jakieś ogólne wytyczne.

  3. instruktor z podkarpacia

    instruktor z podkarpacia   6 listopada 2017, 20:38

    Zgłoś nadużycie Cytuj

    Niestety takich "wychowawców trutni" spotyka się coraz częściej na naszych drogach. Uważam że należałoby wprowadzić obowiązkowe badania psychotechniczne dla wszystkich kierowców. Ponadto policja powinna takim kierowcom, zatrzymywać uprawnienia do czasu uzyskania opinii psychologa. Są kierowcy, którzy traktują innego kierującego jak przeciwnika nie współuczestnika w ruchu drogowym.

Dodaj komentarz

Twój komentarz został wysłany do Moderatora. Zostanie opublikowany po akceptacji przez Administratorów portalu. Jeżeli chcesz uczestniczyć w dyskusji i publikować swoje opinie bez opóźnień zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w portalu.
Wystąpił błąd podczas dodawania komentarza.
Komentujesz artykuł jako Gość. Twój adres IP będzie zapisany do wiadomości administratora serwisu L-instruktor. Kontynuując zgadzasz się na ten warunek. Zaloguj się, aby Twój komentarz był od razu widoczny.

Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.