Pierwsza pomoc podczas lekcji

/ /

Pierwsza pomoc podczas lekcji

Autor Wiadomość

yolo

yolo
28 marca 2017, 17:24

jak się trafi na buraka to nie ma bata.jak ze wszystkim tak i z tym zależy z kim sie ma do czynienia. moim zdaniem trzeba było to wykorzystać żeby mu uswiadomic w jakiej uczestniczyl sytuacji

MZA

MZA
28 marca 2017, 21:07

Pomocy udzieliłabym we własnym czasie bez obrażania się na kursanta. Zobaczyłby podwójny profesjonalizm. Jemy się należało tym bardziej że lekcja została przerwana. Tak robimy w naszym OSKu.

Jerzy60

Jerzy60
29 marca 2017, 07:56

Doświdaczenie nauczyło mnie , żby nie przejmować się pieniaczami . Należy podemjować wzywania stawiane przez rzeczwyistość .

Balthier

Balthier Inny Dołączył:
Kwi 19, 2016 16:41
  • 602
  • 2
  • 0
29 marca 2017, 11:34

Mój instruktor często podczas jazd załatwiał jakieś sprawy. A to wpadł na chwilę do domu, a to na pocztę, itd. Ale zawsze mi ten czas oddawał.

K.U.

K.U.
29 marca 2017, 22:33

Czym innym jest załatwianie swoich spraw - ten czas trzeba oddać, jeśli już się to zdarzy (choć powinny to być wyjątkowe sytuacje a nie reguła), a czym innym jest ratowanie życia, zdrowia lub mienia. Za nieudzielenie pomocy jest paragraf... Bycie przy akcji ratunkowej mądry kursant może potraktować, jako dodatkowe szkolenie z pierwszej pomocy. Nie miałabym pretensji do instruktora o coś takiego i nie wyliczałabym mu czasu tylko zaproponowałabym swoją pomoc. Każdy z nas może potrzebować pomocy medycznej na ulicy i nie daj Boże spotkać się wtedy ze znieczulicą lub chronicznym brakiem czasu u innych...

Cyryl

Cyryl Instruktor Dołączył:
Kwi 29, 2016 14:44
  • 12
  • 883
  • 4
30 marca 2017, 10:34

1. relacja instruktor-kursant. w swojej pracy nie ma przejścia na ty, nawet jednostronnego na wyraźne życzenie kursanta. on jest PAN i ja jestem PAN. i tak zawsze jest do ukończenia kursu niezależnie od wieku, zdarzało mi się, choć sporadycznie szkolić na B1, też było panowanie sobie obustronne. 2. sama forma wypowiedzi kursanta bardzo źle świadczy o takiej relacji, a treść wypowiedzi o jego pojęciu świata. jeżeli uczący się na kat. C, co jest zdobyciem nowego zawodu, ma takie spojrzenie na udzielenie pomocy, to lepiej jak ten kursant da sobie spokój z tym zawodem. 3. można prowadzić naukę w takiej intensywności, że sam uczący się poprosi o przerwę lub skrócenie lekcji.

Balthier

Balthier Inny Dołączył:
Kwi 19, 2016 16:41
  • 602
  • 2
  • 0
31 marca 2017, 17:07

@Cyryl- Z jakich kolega dawnych czasów pochodzi? Bo jak to mówią... Panowie to na wojnie wyginęli. Mi instruktor na wstępie kazał mówić na Ty i do mnie też tak się zwracał. I nie widzę w tym nic nietaktownego.

Cyryl

Cyryl Instruktor Dołączył:
Kwi 29, 2016 14:44
  • 12
  • 883
  • 4
2 kwietnia 2017, 06:38

to jak inni postępują, to nie moja sprawa. forma zwracania się do siebie podczas kursu per pan nie wynika z pochodzenia z jury, ale z praktycznych efektów. czy wiesz jak inaczej reaguje kandydat, gdy powiesz: przejdź to SoRO dobrze, a jak: przed panem SoRO i ma pan dwa zadania - zastanowić się w jaki sposób je pokonać i wykonać to z właściwą starannością. wiele razy kursant proponował formę na ty jednostronnie, ze względu na wiek (np. kat. B1), ja odpowiadałem: szacunek jest jak znak równości - symetryczny, działa w obie strony, czasem rówieśnicy proponowali też taką formę, a ja odpowiadałem: jest czas pracy i czas zabawy, skończy pan kurs, zda pan egzamin, pójdziemy na piwo i przejdziemy na ty, ale teraz mamy robotę do zrobienia i trzeba się na niej skupić. utrzymywanie dystansu moim zdaniem jest i motywujące w nauce i trzyma dyscyplinę. jeżeli jesteś z kursantami na ty, uczący mniej się przykładają, jest więcej spóźnień, więcej odwoływanych jazd. sam to sprawdziłem.

Maras

Maras
4 kwietnia 2017, 13:57

"Pan" "Ty" nie ma znaczenia! Jeżeli ktoś nie czuje współczucia wobec drugiej osoby, nie był nauczony obowiązku pomocy osobie poszkodowanej to żadne mówienie "pan" tego nie zmieni.

Nick

Nick
4 kwietnia 2017, 15:32

Tak się zastanawiam... Czy kursantowi chodziło o te 10 minut i ma rzeczywiście negatywny stosunek do potrzeby udzielania pomocy, czy może był to prztyczek w nos za nadmiar gwiazdorzenia pana instruktora, bo co by nie mówić ma człowiek jakieś nadmierne parcie na media i potrzebę szumu wokół swego pomagania i własnej osoby. I ta reklama szkoły w komentarzach pod artykułem w Ekspresie... bleee

Robert

Robert
10 kwietnia 2017, 15:12

Jako Instruktorzy wiele czasu spędzamy na drodze, stąd też jesteśmy świadkami wielu zdarzeń. Nie ma się więc co dziwić, że pan Tomasz już dwukrotnie udzielał pomocy, żadne to parcie na media. Ja nigdy nie zmuszałem, żeby mi kursant pomagał gdy byliśmy świadkami wypadku czy kolizji, wolę nawet żeby pilnowali samochodu bo nie tylko gapiów ściąga takie zbiorowisko. Z reguły jednak odrabiam ten czas chociaż nigdy nie upominali się o to. To dla nich też nauka, często komentuję to co się wydarzyło, jaka mogła być przyczyna zdarzenia i jak przebiegała pomoc względnie jak powinna przebiegać. Po przekazaniu miejsca służbom ratunkowym i podaniu swoich danych policji jeśli to było konieczne możliwie szybko oddalam się.

Tomasz Majcher

Tomasz Majcher
19 kwietnia 2017, 11:15

NickTak się zastanawiam... Czy kursantowi chodziło o te 10 minut i ma rzeczywiście negatywny stosunek do potrzeby udzielania pomocy, czy może był to prztyczek w nos za nadmiar gwiazdorzenia pana instruktora, bo co by nie mówić ma człowiek jakieś nadmierne parcie na media i potrzebę szumu wokół swego pomagania i własnej osoby. I ta reklama szkoły w komentarzach pod artykułem w Ekspresie... bleee Witam. Parcia na media nie mam absolutnie. Dziennikarz Expressu zadzwonił do właściciela OSK niedługo po sytuacji, którą później opisał. Właściciel nic nie wiedział, bo nawet mu się tym noe chwaliłem. Dopiero wieczorem, przy odprawie, powiedział mi o tym, że dzwonił do niego jakiś dziennikarz z pytaniem o mnie i ma za kilka minut zadzwonić. Nawet nie wiedziałem o co chodzi. Zadzwonił, porozmawialiśmy i tyle. Z tego powstał artykuł. Czy było tu parcie? Nie sądzę. Reklamy pod artykułem też nie widziałem. Ktoś o coś zapytał, odpowiedziałem i tyle. A w celu identyfikacji podałem nazwę szkoły. Żadnego kontaktu, oferty czy czegoś podobnego tam nie było. Dla mnie najważniejsze było to, że wizerunek motocyklisty został ocieplony. Tyle. Natomiast sytuacja opisana na tym portalu została stworzona z wpisu na zamkniętej grupie dla instruktorów. Padł zarzut, że kilka pojazdów L przejechało obok leżącej osoby i nikt nie pomógł, wiec jaki my przykład dajemy. Wtedy opisałem swoją przygodę, o ktorej nikt wczesniej nie wiedział. W celu poruszenia tematu podejścia kursantów do udzielania pomocy. Żadnego parcia, czysta analiza. Po tygodniu napisał do mnie redaktor z L-Instruktor, czy może umieścić mój wpis na portalu, aby inni mogli się z nim zapoznać. Zgodziłem się. Tyle. Zatem zarzut, że mam parcie do mediów jest błędny, gdyż o wielu przypadkach mojego niesienia pomocy na drodze, a nawet zgonach na moich rękach, nikt poza moimi bliskimi znajomymi nawet nie wie...

Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.