Robert Zawadka. Dynamika jazdy na egzaminie

/ /

Robert Zawadka. Dynamika jazdy na egzaminie

W związku z przybierającą na sile falą nieparlamentarnych komentarzy pojawiających się w rozmowach pod artykułami, redakcja podjęła decyzję o zamknięciu forum dyskusyjnego L-instruktora.
Istniejące posty zostaną zarchiwizowane, treść będzie możliwa do przeglądania, nie będzie jednak możliwości kontynuowania dyskusji.
Autor Wiadomość

Konto usunięte

Konto usunięte
9 stycznia 2013, 17:20

mam kolegę który jeżdzi po mieście z prędkością 70-80km bo mowi że egzaminator i instruktor na kursie straszył brakiem dynamiki no i bał się aby starzy kierowcy nie trąbili z resztą sama zauważyłam że w Polsce jezdzi się bardzo dynamicznie I zastanawiam się kto tu ma rację

Konto usunięte

Konto usunięte
9 stycznia 2013, 18:48

Co do pierwszej sytuacji to pierwszeństwo wymusza większość uczestników ruchu. Trudno wymagać od osoby zdającej egzamin nie mającej doświadczenia zdecydowania,pewności.Tych pewnych niema już między nami. Proszę sobie przypomnieć pana początki za kierownicą.Teoria i praktyka to dwie bajki. Czy w przepisach jest określone ile metrów można przejechać np.lewym pasem a jeżeli niema możliwości zmiany pasa ruchu.Wolę takich niezdecydowanych jak zdecydowanych szaleńców.Proszę zauważyć większość panów egzaminatorów stosuje różne kryteria oceny tych samych sytuacji.Jeżeli nie wprowadzi się centralnego szkolenia egzaminatorów i kandydatów na egzaminatorów to będą zdarzały się różne oceny takich samych sytuacji.Nieraz zauważam że osoba egzaminowana musi trafić w gust egzaminatora aby uzyskać ocenę pozytywną.Czy tak powinno być? To jest główna przyczyna w wielu przypadkach takiego a nie innego zachowania osób egzaminowanych.Czy Czesi są lepszymi kierowcami, tam zdawalność jest ponad 90 a w Polsce około 27 procent za pierwszym razem. Dlaczego niema zewnętrznej,niezależnej oceny Waszej pracy,bo czy kolega dokona obiektywnej oceny.Nam instruktorom także zależy na dobrym przygotowani osób szkolonych do samodzielnego uczestnictwa w ruch drogowym.Instruktor z trzydziestoletnim stażem i uprawnieniami egzaminatora w zakresie wszystkich kategorii.Ps.Dlaczego do 1992 roku zdawalność była ponad 90 procent?

Konto usunięte

Konto usunięte
9 stycznia 2013, 22:55

Wszystko co Pan napisał to prawda.Podane przez Pana przykłady to raczej tamowanie lub utrudnianie ruchu i świadczą o nie przygotowaniu kursanta do roli kierowcy.My mamy w szkoleniu większy problem w ocenie naszych kursantów np podczas egzaminów wewnętrznych gdzie zwracamy uwagę na bezpieczeństwo jazdy bo mamy świadomość,że dojście do pełnej sprawności jaką mają przeciętni kierowcy musi potrwać a młody kierowca musi mieć czas na zdobycie doświadczenia w prowadzeniu pojazdu. Spotykamy się równie często z ocena egzaminatorów,że jeżdżą zbyt dynamicznie co niestety też jest powszechne. Myślę,że ważne by było zorganizowanie spotkania w trakcie którego postarali byśmy się o omówienie zasad oceny -oczywiście nie wynikającej z arkusza egzaminacyjnego lecz z praktyki i doświadczeń szkoleniowców z różnych środowisk. Z poważaniem Wojciech Szemetyłło

Konto usunięte

Konto usunięte
11 stycznia 2013, 12:54

Witam serdecznie, egzamin zawsze będzie miał cechy sztuczności, ponieważ egzaminuje się osoby, które są kandydatami na kierowców a nie kierowcami. Egzamin rządzi się swoimi prawami ponieważ sprawdza potencjalnego kierowcę w ciągu kilkudziesięciu minut w konkretnych warunkach i konkretnym czasie. Nigdy sytuacje na drodze się nie powtarzają, mogą być bardzo podobne do siebie ale nigdy nie są identyczne. Musi egzaminator brać takie rzeczy pod uwagę. Taki kandydat ma za sobą tylko kilkadziesiąt godzin za kierownicą. To jest jego "pięć minut" aby pokazać w ruchu drogowym, że zna przepisy ruchu drogowego i umie jeździć. Przypomnijmy sobie jako instruktorzy czy egzaminatorzy, kiedy tak naprawdę zaczęliśmy poprawnie poruszać się po drogach. Uderzmy się w piersi i policzmy godziny spędzone za kierownicą w naszym życiu. Ja ich mam ok 20 tys. to jest przeciętnie 500 razy więcej niż mój kursant czy kursantka. Czy możemy powiedzieć innym kierowcom, że jesteśmy doskonali? Mój przyjaciel dwadzieścia cztery lata temu powiedział mi, żebym najbardziej uważał po przejechaniu swoich pierwszych 100 tys. kilometrów. Trzy lata później miałem pierwszy przypadek groźnej sytuacji na drodze. Natychmiast przypomniałem sobie słowa Marka. Teraz mam za sobą przejechane ok 1 miliona kilometrów za kierownicą aut osobowych i dostawczych w Polsce i w Europie i nadal twierdzę, że wszystkich rozumów nie pozjadałem. Od kilkunastu lat rośnie lawinowo ilość pojazdów na polskich drogach, i to coraz lepszych, szybszych, dynamiczniejszych, bezpieczniejszych itp. To co my doświadczyliśmy na kursach na prawo jazdy kilkanaście lat temu ma się nijak do tego co teraz się dzieje na drogach. Od 2,5 roku staram się przekazać całe swoje doświadczenie moim kursantom, ale nie mogę od nich wymagać tego wszystkiego co ja potrafię. Oni mają być ostrożni na drodze. Muszą myśleć za innych, a to się wiąże z dłuższym czasem reakcji. Powinniśmy także większą uwagę zwrócić na zachowanie się innych kierowców wobec pojazdów szkoleniowych. Wymuszenia na "elkach" pierwszeństwa przejazdu, "opieranie się o klakson", jazda na zasadzie "byle nie za elką", to jest element codzienny w naszej pracy. Brak szacunku do nas i naszej pracy okazywany przez innych kierowców, powoduje, że kursanci czują się niepewnie w ruchu drogowym. Pewność siebie powinna być pożądana ale nie wymagana na początku drogi młodego kierowcy. Nie ma takiej możliwości aby kandydat na kierowcę miał na tyle doświadczenia, aby zawsze ocenić prawidłowo prędkości pojazdów jadących - innym pasem ruchu czy z innego kierunku. A to jest element, który nabywa się z doświadczeniem a nie przez naukę na sali wykładowej czy nawet za kierownicą przez 30 czy nawet 40 godz. Tak więc lepiej być ostrożnym bo nawet negatywne skutki takiej ostrożnej jazdy mogą być dużo łagodniejsze niż wypadek spowodowany przez "dynamicznie" wyjeżdżającego z podporządkowanej młodego kierowcę. Jestem zdecydowanym zwolennikiem pasywnej jazdy, ponieważ na drogach i ulicach nie ma miejsca na popisywanie się swoimi umiejętnościami. Oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Pozdrawiam wszystkich Zbyszek Knapik

Konto usunięte

Konto usunięte
6 lutego 2013, 01:07

Zgadzam się z panem. Dziś oblałam. Najpierw usłyszałam o dynamice jazdy żeby chwilę później dostać po hamulcach. Pan uznał że stwarzam zagrożenie i chyba uznał że chce go zabić bo założył że jestem na tyle głupia i nie użyję hamulca. pomijam fakt że hamulec wcisnęliśmy jednocześnie. Pan założył że mnie obleje już na początku. I jak się okazało że po "przeczołganiu" mnie po najgorszych skrzyżowaniach jeszcze żyję,musiał coś wykombinować ,a została mu tylko interwencja. Postuluję o obowiązku zdawania egzaminu w obecności instruktora. Egzaminowany sam na sam z egzminatorem nie ma szans. Druga sprawa mam propozycję o napisanie skargii w sprawie terminu ważności egzaminu teoretycznego. Nie rozumiem dlaczego ważny jest TYLKO pół roku. Z jakiego powodu. Przecież ten kto zdał praktykę a nie zdał teorii musi cały czas dokupować jazdy czyli cały czas jest na bieżąco z przepisami. Sorry ,ale znowu KASAKASAKASA!!!!!

Konto usunięte

Konto usunięte
22 kwietnia 2016, 17:02

Najlepsza dynamika przy kontakcie z kasą znika.

Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.