Maciej Kulka. Szkolenie ciągnikiem siodłowym z naczepą

/ /

Maciej Kulka. Szkolenie ciągnikiem siodłowym z naczepą

Data publikacji: 31 października 2019, 13:46
Maciej Kulka. Szkolenie ciągnikiem siodłowym z naczepą
Maciej Kulka, instruktor nauki jazdy, przedsiębiorca (fot. Jolanta Michasiewicz)

W ramach dyskusji nad projektem rozporządzenia Ministra Infrastruktury zmieniającym rozporządzenie w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia Maciej Kulka, instruktor nauki jazdy, przedsiębiorca mówi o obowiązku szkolenia na kat. C+E ciągnikiem siodłowym z naczepą. Redakcja

***

Chciałbym poruszyć bardzo istotny problem z punktu widzenia organizacji pracy i szkolenia w OSK w zakresie kat C, CE.

Rząd polski odgórnie narzuca nam konieczność wykonywania dodatkowych inwestycji, które nie mają żadnego uzasadnienia dydaktycznego. Wracamy do czasów PRL gdzie władza ludowa wie lepiej niż fachowcy. Wracamy do czasów, gdzie nikt nie liczy się z opinią i doświadczeniem.

Chodzi o odgórne narzucanie nam obowiązkowego szkolenia na kat C+E ciągnikiem siodłowym z naczepą.

Dla nas narzucenie odgórne konieczności prowadzenia zajęć na kat CE ciągnikiem siodłowym to kolejne koszty związane z bardzo drogim ubezpieczeniem pojazdu, z podatkami od środków transportu, miejscem parkingowym etc. To dodatkowe koszty i to zupełnie nikomu nie potrzebne

Dodatkowym argumentem przeciw takiemu rozwiązaniu jest znaczne utrudnienie prowadzenia działalności szkoleniowej. Same koszty serwisu naczepy są dużo wyższe niż tandemu. Proszę sobie wyobrazić jak ma prowadzić zajęcia praktyczne takim dużym pojazdem np. w Łukowie, Białej Podlaskiej czy w Chełmie?

Jestem przekonany, że zmiany idące w tym kierunku mają wyłącznie służyć wyeliminowaniu takich firm, które mają jeden pojazd ciężarowy z przyczepą i to na nim teraz szkolą w ramach kat C, CE. Są to najczęściej małe, rodzinne firmy nie mające szans mierzenia się z dużymi jednostkami. Czy naprawdę w ten sposób chcemy walczyć z konkurencją? Czy to jest jedyny sposób? A może warto poprawić nadzór nad szkoleniami a nie w sposób tak ordynarny regulować rynek.

W 25 letniej historii naszej firmy szkliliśmy już na kat C+E ciągnikiem siodłowym z naczepą. Był to mercedes. Czyli na kat C szkolenie było na tzw. solówce, a kat C+E na tzw. naczepie. Nasze środowisko po licznych konsultacjach wypracowało nowe rozwiązania. Ze względu na wysokie koszty utrzymania pojazdów przepisy się zmieniły i dano nam możliwość szkolenia na tzw. tandemie lub naczepie. Do dzisiaj są takie WORD-y (Tarnobrzeg) gdzie kursant ma wybór a co za tym idzie i wybór mają ośrodki szkolenia.

Szkolenie na jednym pojeździe w ramach kat C i C+E jest dużo bardziej efektywne i w żaden sposób nie utrudnia dostępu do zawodu kierowcy. Firmy transportowe i tak bardzo często organizują własne szkolenia i jazdy sprawdzające (Litwiniuk, Nowakowski, BURY, BATIM, MPK Lublin) i jest to praktyka wynikająca także z przepisów BHP. Pracodawca ma obowiązek przeszkolić pracownika na stanowisku pracy.

W nowych propozycjach pojawił się także zapis zachęcający do tego by szkoły jazdy podstawiały zestaw na egzamin państwowy ale przecież od dawna istnieje taka możliwość. Jeżeli WORD nie posiada swojego pojazdu, lub taki pojazd uległ awarii to można to robić i w dodatku nie za darmo. Ale i tu pojawia się duże utrudnienie.

Jeżeli siedziba szkoły jazdy znajduje się w innej miejscowości niż WORD to podstawienie pojazdu na egzamin wiąże się z tym że na kilka dni w miesiącu wypada ten pojazd z dni szkoleniowych a co za tym idzie wydłuża się proces szkolenia kierowcy a to z kolei nie poprawi sytuacji związanej właśnie z brakiem tych kierowców. Zatem dla szkoły jazdy jest to dodatkowa bariera i kłopot organizacyjny. 

Może mi zatem ktoś powiedzieć dlaczego w Polsce wszystko musi być odgórnie narzucane? Czemu zabiera nam się prawo wyboru? Te zamiany uderzają w małe szkoły jazdy, w których najczęściej sam właściciel szkoli. A sądzicie, że on gorzej szkoli niż instruktor który pracuje na tzw. skoczka?

Wprowadzając obowiązek szkolenia na kat C+E praktycznie pozbawiamy się możliwości szkolenia w okresie od ostatniego piątku czerwca do ostatniej niedzieli przed rozpoczęciem roku szkolnego, tj. od 28 czerwca do 1 września 2019 roku ciężarówki powyżej 12 t obowiązują zakazy: – w piątki od godz. 18 do 22. – w soboty od godz. 8 do 14, – w niedziele od godz. 8 do 22. w których obowiązują zakazy ruchu. Obecnie przynajmniej samą ciężarówką można w weekend i w okresie innych zakazów szkolić bowiem owe zakazy ruchu w Polsce obejmują pojazdy i zespoły pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 12 ton.

I na zakończenie chciałem poruszyć jeszcze dwa wątki dotyczące tej kategorii.

Pierwszy to te nieszczęśliwe 12 ton dopuszczalnej masy całkowitej. To przez ten zapis każda szkoła jazdy musi płacić podatki od środków transportu. Kiedy w rozporządzeniu w sprawie warunków technicznych i wyposażenia pojazdów był zapis iż mogliśmy szkolić pojazdem o dmc 11999.

W dobie rosnących kosztów warto zastanowić się wspólnie nad ich optymalizacją a nie dorzucaniem kolejnych. Jeżeli koszty będą rosły to będziemy je przerzucać na klienta bo przecież my nie mamy swoich pieniędzy. My mamy pieniądze naszych klientów. Dlatego te zmiany uderzają w nas wszystkich.

I ostatni wątek to obowiązkowe obciążenie pojazdów szkoleniowych na kat C, C+E. Moi drodzy to kolejny absurd, który mógł wymyśleć wyłącznie ktoś z za biurka bo z pewnością nie praktyk, nie kierowca.

Obsługuję na stałe ponad 120 firm transportowych i problem nie jest kierowca, który jedzie z pełnym lub częściowym obciążeniem. Problem jest powrót do kraju pojazdem pustym bez jakiegokolwiek obciążenia. Problem ten jest widoczny szczególnie w okresie zimowym, kiedy kierowca ma pustym zestawem lub „solówką” wrócić do bazy. Zjeżdża z autostrady na nasze kręte drogi i wtedy zaczyna się „jazda”. Pojazd „nosi” po drodze, jest niestabilny. Ale przecież My tego na kursie nie mamy prawa uczyć, bo mamy szkolić pojazdami z ładunkiem/obciążeniem, bo przecież urzędnik z za biurka wie lepiej.

A na zakończenie wrzucam Wam jeszcze jedną sympatyczną informację. Przewóz na potrzeby własne. Nasz kochany parlament nie zwolnił nas szkół jazd z posiadania takiego dokumentu. Niezarobkowy przewóz drogowy - przewóz na potrzeby własne - każdy przejazd pojazdu po drogach publicznych z pasażerami lub bez, załadowanego lub bez ładunku, przeznaczonego do nieodpłatnego krajowego i międzynarodowego przewozu drogowego osób lub rzeczy, wykonywany przez przedsiębiorcę pomocniczo w stosunku do jego podstawowej działalności gospodarczej, spełniający łącznie następujące warunki… Odsyłam do strony https://gitd.gov.pl/dla-kierowcow/porady/podstawowe-definicje/

Maciej Kulka (Lublin)

P.S Warto także pamiętać, iż tandem dalej funkcjonuje w transporcie i prawo jazdy nie rozróżnia tego podziału na tandem i naczepę.

 

Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.